3 stycznia 2013

dziennik

Laura Calvados
Laura Calvados

dea(r)th

A teraz będzie głód. Czysty, pożywny.
Zimno mi w usta i nie mogę więcej. Nie wezmę niczego, co dałoby się strawić. 

Oddychanie jest rodzajem jedzenia. Jest też rodzajem wydalania. Jednocześnie.
Natychmiast. Pęcherzyki płucne żrą chciwie jak świnie. Zawsze kiedy brak mi oddechu myślę: "moje świnie wciąż się nie nażarły". Moje pęcherzyki nie dojadają.


W kołysaniu się jest pewna granica dla ciała. Amplitudy wychyleń po obu stronach.

Leżenie jest stabilne. Jak głód. 
Znikanie jest głodem. Znikanie jest pełne wychyleń.
Amplitudy głodu. 

Docieranie do miejsca, w którym skóra jest przejrzystą kalką kreślarską, spod której wychyla się schemat anatomiczny na potwierdzenie.



//
" Na Pani ciele można zdawać w ciemno egzmin z anatomii. Czuć wszystko".


- Gdzie jest usadowiona rozpacz, pytam.
Wtedy właśnie lekarz nie wie.

ApisTaur
3 stycznia 2013 o 22:17

astmogastryka niediagnozowalna//:)

zgłoś

Laura Calvados
3 stycznia 2013 o 22:19

Doktor Apis na dyżurze... Jak zawsze:) Rymowanki na receptę.

zgłoś

ApisTaur
3 stycznia 2013 o 22:30

jutro sam się poddać muszę/ kitlowemu gangowi/ choć mam pewne wątpliwości/ czy z pewnością oni zdrowi//:)

zgłoś

Waldemar Kazubek
4 stycznia 2013 o 12:08

Słyszę ciężki oddech D(e)arth Vadera, Princess Laura.

zgłoś

Laura Calvados
4 stycznia 2013 o 12:33

Imię Vadera pisze się w istocie tak samo, jak słowo, które oznacza głód, jako brak, Prince Kazubek:)

zgłoś

sisey
4 stycznia 2013 o 12:19

Lauro, nie myślałaś o założeniu kapeli? (nie ludowej)

zgłoś

Laura Calvados
4 stycznia 2013 o 12:31

Na czym chcesz grać, Sis? Albo melodramarecytować może?

zgłoś

sisey
4 stycznia 2013 o 12:34

o, to, to drugie, melotyzować!

zgłoś

Laura Calvados
4 stycznia 2013 o 12:35

pożyjom, uwidim.

zgłoś

sisey
4 stycznia 2013 o 14:17

mogę jeszcze moshować ;>

zgłoś

deRuda
4 stycznia 2013 o 12:21

świetny tekst!

zgłoś

issa
4 stycznia 2013 o 14:27

Ano. Paradoksalna reifikacja. Granica: tam, gdzie zwierzę najintensywniej ludzkie, robi się z niego przedmiot. Również w znaczeniu 'on', zamiast Ja-Ty. Rozpacz w ujęciu: fenomen z Nigdzienigdzie, więc i zarazem wszędzie. Wtedy jest wędrownym kreślarzem, kartografem, architektem, skrybą, psalmistą; skazana na szukanie miejsc i bezustanne ich opuszczanie. I jednak archiwalia tej, by tak rzec w kontaminacji, ahaswerity - tworzą obrazy nieróżne może od gwiazdozbiorów i map, na których przecież "Rozsypane Wszystko" dostaje znaczenie atlasów.

zgłoś

sisey
4 stycznia 2013 o 14:41

i był sobie bardzo deathrockowy tekst, był aż przyszła issa i zemdlał

zgłoś

sisey
4 stycznia 2013 o 14:41

autor komentarza

zgłoś

issa
4 stycznia 2013 o 14:43

;d no to ja nie przyjdę. chrzanię cucenie ;p

zgłoś

sisey
4 stycznia 2013 o 14:46

ożesz ejno 2h, khmm

zgłoś

issa
4 stycznia 2013 o 14:50

idę

zgłoś

May
4 stycznia 2013 o 20:12

dobre, dobre

zgłoś

Joha
5 stycznia 2013 o 00:40

Odczytuje bardzo boleśnie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się