3 stycznia 2013
3 stycznia 2013, czwartek ( dea(r)th )
A teraz będzie głód. Czysty, pożywny.
Zimno mi w usta i nie mogę więcej. Nie wezmę niczego, co dałoby się strawić.
Oddychanie jest rodzajem jedzenia. Jest też rodzajem wydalania. Jednocześnie.
Natychmiast. Pęcherzyki płucne żrą chciwie jak świnie. Zawsze kiedy brak mi oddechu myślę: "moje świnie wciąż się nie nażarły". Moje pęcherzyki nie dojadają.
W kołysaniu się jest pewna granica dla ciała. Amplitudy wychyleń po obu stronach.
Leżenie jest stabilne. Jak głód.
Znikanie jest głodem. Znikanie jest pełne wychyleń.
Amplitudy głodu.
Docieranie do miejsca, w którym skóra jest przejrzystą kalką kreślarską, spod której wychyla się schemat anatomiczny na potwierdzenie.
//
" Na Pani ciele można zdawać w ciemno egzmin z anatomii. Czuć wszystko".
- Gdzie jest usadowiona rozpacz, pytam.
Wtedy właśnie lekarz nie wie.
18 stycznia 2026
Arsis
18 stycznia 2026
Atanazy Pernat
18 stycznia 2026
violetta
18 stycznia 2026
wiesiek
18 stycznia 2026
sam53
18 stycznia 2026
smokjerzy
18 stycznia 2026
Jaga
18 stycznia 2026
smokjerzy
17 stycznia 2026
wiesiek
17 stycznia 2026
sam53