21 lutego 2013

dziennik

Laura Calvados
Laura Calvados

Lacryma

1. Fizjologiczna ilość łez wydzielanych na dobę to ok. 2 ml. 

2. Źródła medyczne podają, że u osób po 40 roku życia zmniejsza się wydzielanie łez. Szczególnie u kobiet.


-

Nie podejrzewam.
 

.
21 lutego 2013 o 10:14

wymyślili już syntetyki..

zgłoś

ApisTaur
21 lutego 2013 o 10:23

łzy to filtrowana krew/ już nie mogę sobie na to pozwolić//

zgłoś

Jaro
21 lutego 2013 o 10:30

statystyki statystykami,a trzeba wiedzieć swoje:) http://youtu.be/xSUbMQWWeJY

zgłoś

Laura Calvados
21 lutego 2013 o 10:35

nasze myśli idą zuuupełnie innym torem

zgłoś

Jaro
21 lutego 2013 o 10:37

jaaasne i nie widzę niczego złego w tym,że sobie tak idą:)Miłego dnia:)

zgłoś

Jaro
21 lutego 2013 o 10:38

inaczej byłoby nudno:)

zgłoś

Laura Calvados
21 lutego 2013 o 10:40

oj Ty

zgłoś

blue eye
21 lutego 2013 o 10:34

też nie podejrzewam

zgłoś

jeśli tylko
22 lutego 2013 o 12:46

nieprawda.. ale klucz jest w słowie "wydzielanie"

zgłoś

Jaro
22 lutego 2013 o 17:59

jest wiele wydzielin:) tu jest smutek i podejrzliwa niepewność.

zgłoś

issa
24 lutego 2013 o 14:04

Yhm, fizjologia jest tęgi cudak :D Miewam czasami wrażenie, że kiedy idę ulicami miast, bywam jakąś krwinką albo wylewką, albo komórką z wypustkami do przecierania własnej błonki komórkowej, albo innym jeszcze jakimś mikrotworem. Zdarza się, że - łzą.

zgłoś

issa
26 lutego 2013 o 09:59

(uffam, Laura, że jesteś teraz w jakimś przyzwoicie bezpiecznym miejscu i nic złego się nie dzieje. pozdrawiam agnieszańsko)

zgłoś

Laura Calvados
27 lutego 2013 o 15:06

można tak powiedzieć przy odrobinie dobrej woli, Królowo. Dziękuję Ci za pamięć

zgłoś

Laura Calvados
27 lutego 2013 o 15:10

/Miewam czasami wrażenie, że kiedy idę ulicami miast, bywam jakąś krwinką albo wylewką, albo komórką z wypustkami do przecierania własnej błonki komórkowej, albo innym jeszcze jakimś mikrotworem/ Miewam wrażenie, że kiedy idę ulicami miast bywam przezroczystym wrzecionem, nerwem nietykalnym, napiętym do granic szaleństwa; drgającym, obolałym od impulsów elektrycznych, które przezeń płyną. Zawsze niemal zdaje mi się, że idę (płynę?) śpiąc, odbierając świat za mgłą, za błoną, na światłoczułym filmie, na który wylewa się światło i głos.

zgłoś

issa
27 lutego 2013 o 23:43

Rozumiem, o czym mówisz. I to nie dlatego, że czytam teksty może czasami trochę inaczej niż to się zazwyczaj robi. Ja znam opisaną drogę. I minęło rzeczywiście sporo czasu, zanim nauczyłam się świadomie i w miarę skutecznie tworzyć warstwy ochronne dla nerwu.

zgłoś

ALEKSANDRA
27 lutego 2013 o 23:50

nie czytaj za dużo, nie wnikaj, będziesz szczęśliwsza:) a pływanie zostaw na potem:)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się