|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (103) Proza (3) Dziennik (94) Fotografia (46) Grafika (10)
Pocztówka poetycka (19) O autorze Znajomi (51) | |
Drzewa poruszają swoje ogromne dłonie kiedy leżę odcięta w ciemności. Zawsze boję się, że którejś nocy zabiorą mnie ostatecznie
Osobliwe. Mocniej tu niż o Birnam pomyślało mi się: "We śnie tym zdawałem sobie sprawę z tego, że leżę w dębowym łożu, i słyszałem wyraźnie wycie wichru i szum zawiei. Słyszałem również męczący, jednostajny odgłos gałęzi ocierającej się o szybę i wiedziałem, że to gałąź, lecz dźwięk ten tak mi działał na nerwy, że postanowiłem w jakiś sposób zrobić z tym porządek. Zdawało mi się, że wstałem, aby otworzyć okno. Hak był wlutowany w skobel, co zauważyłem na jawie, a o czym we śnie nie zapomniałem. - Jednakże muszę z tym zrobić porządek - mruczałem uderzając pięścią w szybę i sięgając po natrętną gałąź. Ale zamiast gałęzi palce moje pochwyciły paluszki drobnej, lodowato zimnej dłoni. Ogarnęła mnie straszliwa groza, właściwa upiornym snom. Próbowałem cofnąć rękę, ale dłoń trzymała ją mocno, a żałosny głos wołał wśród łkań: - Wpuść mnie! Wpuść mnie! - Ktoś ty?! – zapytałem nie przestając się szamotać. - Katarzyna Linton - odpowiedział drżący głos. (Dlaczego przyśniło mi się nazwisko Linton? Przecież Earnshaw powtarzało się dwadzieścia razy częściej!) W tym momencie ujrzałem za oknem niewyraźną dziecinną twarzyczkę". Itd., itd.
zgłoś
Albo poprzucą, bez prawa do cienia...
zgłoś
a jeśli wezmą tylko na chwilę..
zgłoś
mnie oplataja calunem dziwnych warstw i kor. miedzy ludzmi czesto widac na pierwszy rzuc oka- to ten kokon nocnych galezi. czasem sie jest posrednikiem ktory ma je zaniesc gdzies... a caly czas glaszcza na swoj sposob
zgłoś