Jestem, jako obiecałam. Bardzo mi ta migawka, skutek kondensacji, wpadła w oko, i to nie jak okruch lustra :) Ta nieobecność jako sztuka. Artyzm. Również i sztuka zapobiegliwości. Kunszt. Umiejętność. Biegłość. Rutyna. Pogranicza jubilerstwa. Szlifowanie szlachetnych kamieni. Niekończące się ćwiczenie nieobecności. Dochodzenie do wprawy w niej takie, że wszędzie - przeobraża się w maestrię. Dalej nie będzie, bo bym się zapomniała i poszła w siny esej jak w siną dal ;/
p.s. wczoraj buszowałam znowu po moim tomiszczu Miłosza, zbiorze wszystkich jego wierszy. I wśród najwcześniejszych fragment: "Wierzę w zniszczalność wszystkiego, co istnieje. / Aby nie zgubić drogi, mam na ręku siną mapę żył". I jeszcze, zanim sobie pójdę, będę przez mgnienie podręcznym bankiem pamięci i przypomnę to, co niegdyś zostawiłaś pod jednym z moich tekstów http://tnij.com/cSkyC
:) Laura, skoro wiesz, że jestem chyba organicznie Buberowska z ducha /że tak sobie wariacko złożę tę przestrzeń/ to i wiesz, że i ja dziękuję: realnie istniejące kłębki mogą pochodzić jedynie ze spotkania w równowadze darów z dwóch stron; nie wspominając o tym, że ja wierzę, że można tylko komuś pokazać to, co on sam ma, tyle że może nie miał możliwości, gotowości czy potrzeb - spostrzeżenia tego wcześniej. a nie dać coś, czego ktoś sam w sobie nie ma. ufff :d
mnie tu nie było/:)
zgłoś
niebyć wszędzie czy być nigdzie - oto pytanie...
zgłoś
rąbek spódnicy u każdej kobiety podniesiony nieznacznie uchyla rąbka tajemnicy nieporównywalnej...
zgłoś
wrócę w sprzyjającym czasie
zgłoś
Jestem, jako obiecałam. Bardzo mi ta migawka, skutek kondensacji, wpadła w oko, i to nie jak okruch lustra :) Ta nieobecność jako sztuka. Artyzm. Również i sztuka zapobiegliwości. Kunszt. Umiejętność. Biegłość. Rutyna. Pogranicza jubilerstwa. Szlifowanie szlachetnych kamieni. Niekończące się ćwiczenie nieobecności. Dochodzenie do wprawy w niej takie, że wszędzie - przeobraża się w maestrię. Dalej nie będzie, bo bym się zapomniała i poszła w siny esej jak w siną dal ;/
zgłoś
p.s. wczoraj buszowałam znowu po moim tomiszczu Miłosza, zbiorze wszystkich jego wierszy. I wśród najwcześniejszych fragment: "Wierzę w zniszczalność wszystkiego, co istnieje. / Aby nie zgubić drogi, mam na ręku siną mapę żył". I jeszcze, zanim sobie pójdę, będę przez mgnienie podręcznym bankiem pamięci i przypomnę to, co niegdyś zostawiłaś pod jednym z moich tekstów http://tnij.com/cSkyC
zgłoś
issa, dziękuję Ci za wszystkie te złote nici, które wkładasz w moje ręce.
zgłoś
:) Laura, skoro wiesz, że jestem chyba organicznie Buberowska z ducha /że tak sobie wariacko złożę tę przestrzeń/ to i wiesz, że i ja dziękuję: realnie istniejące kłębki mogą pochodzić jedynie ze spotkania w równowadze darów z dwóch stron; nie wspominając o tym, że ja wierzę, że można tylko komuś pokazać to, co on sam ma, tyle że może nie miał możliwości, gotowości czy potrzeb - spostrzeżenia tego wcześniej. a nie dać coś, czego ktoś sam w sobie nie ma. ufff :d
zgłoś
"organicznie Buberowska z ducha"... ehhh..... skoro wiem.
zgłoś