|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (103) Proza (3) Dziennik (94) Fotografia (46) Grafika (10)
Pocztówka poetycka (19) O autorze Znajomi (51) | |
Przy posesji rodzinnego domu matki, u zbiegu ulic Batorego i Sandomierskiej przebiega granica getta. Na krzyż dochodzą ulice Lelewela i Joselewicza, przy której stała synagoga.
Synagoga spłonęła.
*Na Przesmyku nic sie nie zmieniło, tylko nie ma już drewnianch ościeżnic, ani łóżka ciągnionego przez starego Abrama. Wszystko inne tak samo wygląda. Brudno i źle. I ciasno.
Przed marcem czterdziestego drugiego dziadek robił interesy.
Interesy szły dobrze.
Dziadek za darmo dostał jedno, niepotrzebne żydowskie serce, które do niczego sie chyba nie nadawało, nie było co z nim zrobić. Do nikogo nie należało. Yehuda mówił: - weź, abo wyrzucę.
Było jakieś mniejsze, dziwne, jakby nie takie. Dziadek nie wiedział co z nim zrobić ale zabrał. - Może się jeszcze przydać, pomyślał.
-
Moje żydowskie serce niedługo pęknie.
- Tak. "Może się jeszcze przydać, pomyślał"a issa. I cuda możliwe dla gramatyki, gdy spotka się z sercem znowu ją zdumiały, kiedy tak błysnęły w prześwicie "na końcu ciemności".
zgłoś
potrzeba takiego pisania ...
zgłoś
Kurczę, Ty to zawsze inspirujesz niebosko. To rzeszowskie ulice, bo parę nazw kojarzę i rzeczywiście, stoją tam jeszcze jakieś stare budynki synagog.
zgłoś
jak zwykle - kilka razy czytam Twoje nietuzinkowe teksty
zgłoś