11 października 2012

dziennik

Laura Calvados
Laura Calvados

Uriel

Przy posesji rodzinnego domu matki, u zbiegu ulic Batorego i Sandomierskiej przebiega granica getta. Na krzyż dochodzą ulice Lelewela i Joselewicza, przy której stała synagoga.

Synagoga spłonęła.

*Na Przesmyku nic sie nie zmieniło, tylko nie ma już drewnianch ościeżnic, ani łóżka ciągnionego przez starego Abrama. Wszystko inne tak samo wygląda. Brudno i źle. I ciasno.

Przed marcem czterdziestego drugiego dziadek robił interesy.  
Interesy szły dobrze.

Dziadek za darmo dostał jedno, niepotrzebne żydowskie serce, które do niczego sie chyba nie nadawało, nie było co z nim zrobić.  Do nikogo nie należało. Yehuda mówił: - weź, abo wyrzucę. 
Było jakieś mniejsze, dziwne, jakby nie takie. Dziadek nie wiedział co z nim zrobić ale zabrał. - Może się jeszcze przydać, pomyślał.


 
-

Moje żydowskie serce niedługo pęknie. 

issa
11 października 2012 o 13:14

- Tak. "Może się jeszcze przydać, pomyślał"a issa. I cuda możliwe dla gramatyki, gdy spotka się z sercem znowu ją zdumiały, kiedy tak błysnęły w prześwicie "na końcu ciemności".

zgłoś

Jerzy Woliński
11 października 2012 o 15:33

potrzeba takiego pisania ...

zgłoś

Ustinja21
11 października 2012 o 20:31

Kurczę, Ty to zawsze inspirujesz niebosko. To rzeszowskie ulice, bo parę nazw kojarzę i rzeczywiście, stoją tam jeszcze jakieś stare budynki synagog.

zgłoś

ezo**
12 października 2012 o 17:57

jak zwykle - kilka razy czytam Twoje nietuzinkowe teksty

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się