Zmiana sposobu prezentacji
Znienacka usiadł na jej piersi
kolorowy, złowróżbny motyl
trzepoczący lepki niepokój,
który osiada i kiełkuje
na żyznej glebie niepewności.
Jak zawsze pojawił się nagle,
na rydwanie aksamitnych słów,
wypowiadanych naprędce,
ni to w poczuciu winy ni strachu.
Z wyćwiczonym od lat uśmiechem,
wyrywała niepokój z korzeniami,
pozbywając się go jak pryszcza.
Pełna obaw zerkała głęboko,
lecz widziała tylko lód, pod którym wrze
dopychana kolanem prawda.
Odcinam metodycznie wszystkie sznurki,
cumy i kotwice już spakowane.
Jeszcze tylko zarygluję okna
żeby nie wpadł żaden zwiastun miłosierdzia.
Ostatni raz posieję zblakłe zboża
na pamiętliwej ziemi Monte Cassino,
a gdy zakwitnie najczerwieńsza z myśli,
ukradkiem umknę w niebieskie meandry.
Drodzy rodacy,
musimy przestrzegać obowiązujących zasad i poruszać się w odległości 2 m od siebie, to nic, że chodniki mają często tylko 1,5 m, będziemy chodzić gęsiego. Każde szanujące się małżeństwo, czy związek ludzi płci dowolnej, wstanie z gorącej pościeli, wyjdzie z domu tymi samymi drzwiami, po czym, żeby zadowolić miłościwie nam panujących, będą szli ulicą 2 metry od siebie. Dla uniknięcia łamania przepisów, jako prawi obywatele, wydłużą drogę do pracy czy sklepu, i nie pójdą jak zawsze przez park czy skwer zieleni, co to to nie. Wybiorą drogę naokoło. Bez maseczki rzecz jasna, bo zakupienie jej graniczy z cudem.
Potem będą stali pod sklepem kilka godzin, żeby kupić niezbędne produkty drożejące z dnia na dzień, ale nie pomiędzy 10:00 - 12:00, bo wówczas w kolejkach tłoczą się seniorzy. Ich niepełnoletnie wnuki, już nie zrobią im zakupów, nie wykupią recepty, nie wyprowadzą psa - więc droga babciu, musisz radzić sobie sama.
Wszyscy ci, którzy paracie się sportem i treningami, pamiętajcie, biegnijcie i nie cieszcie się tym broń boże. Trenując macie sobie nieustająco wmawiać, że to nie jest trening, tylko wypełnianie obowiązeku polegającego na zrelaksowaniu się - dla zdrowia.
Przenikam przez kapilary w czasie
blednąc do przezroczystości,
doskonale bolesnej w ludzkiej fali.
Każdego dnia rozcieńczam się
jak kropla wina w deszczu.
Przepoczwarzam się
w mityczne kilka gramów,
nieubłaganie,
jak zmierzch w gęstniejący mrok.
„Wolność na co dzień jest przezroczysta, czym ona jest, rozumiemy dopiero w tyranii” *
Dla ludzi wolnych, wolność jest jak szkło, dopiero kiedy się ją nam odbiera, wpadamy na drzwi, w najlepszym wypadku z guzem na czole.
Jak to jest, że miliony Polaków patrzy i nie widzi, kiedy w zależności od potrzeby, ze szklanego ekranu znikają bądź pojawiają się unijne flagi. Albo kiedy lżono i kopano kontrmanifestujące kobiety podczas Marszu niepodległości, ten urągający godności człowieka wyczyn bandziorów, nazywa się: okazywaniem niezadowolenia, i włos z głowy nikomu nie spada.
Coś z nami jest nie tak, gdzieś się zatraciliśmy, pogubiliśmy, bo dajemy nabijać się w butelkę, ślepo wierząc w serwowane nam prawdy i racje, podawane na zwitku banknotów o wartości 500+
Tak tanio można kupić Polaka? A gdzie się podział ten dumny Sarmata, dla którego droższa od własnej krwi była duma, honor, poszanowanie wolności?
Wydaje się skarlały wielkie wartości, słowa i idee. Dziś liczy się posiadanie, a żeby posiadać można się sprzedać, w końcu mamy wolny rynek….
* Adam Zagajewski
Kiedy po raz trylionowy
słyszysz: kocham cię mój miśku,
próbujesz rozniecić radość
którą czułeś na początku.
Naciągasz znoszoną formułę
jak przyciasny kombinezon,
który pije i uwiera.
Nim zdążysz zniknąć za rogiem,
dopadają cię macki ośmiornicy,
a smartfon niemal rozsadza
od serduszek i buziaczków.
Wolałbyś napić się letniej wódki
niż kłamać i wypluwać lukrowane słowa.
Jak w sidłach, im bardziej się miotasz,
tym mocniej zaciska się pętla.
Każda próba nabrania powietrza,
zawsze kończy się jej szlochem
i wiwisekcją na otwartym mózgu.
Ona pragnie syjamskiej więzi,
na wskroś przeniknąć cię korzeniami.
(...)
--- full text ---
