po drugiej stronie ulicy
był sklep spożywczy
rano grał bańkami
na mleko
obok
szczerzyła czerwone cegły
kamienica ze śladami kul
dziewczyna stała koło domu
miała białe drobne zęby
i rozchylone usta
różowe pachnące
w oknie na piętrze
kobieta w kuchennym fartuchu
mówiła coś nerwowo
słowa porywał wiatr
rzuciła monetę
leciała szybko
wpadła w otwarte usta
dziesięciozłotowa moneta
rzucona przez matkę
złamała córce ząb
przechodnie obojętnie patrzyli
wiatr podnosił kurz z chodnika
autobus przejeżdżał
właściwie nic się nie stało
potem dziewczyna zachorowała
na dziwną chorobę
nie pamiętam
jak miała na imię
nazywaliśmy ją
szkarlatyna
Świder, 29 września 2011
Te małe opowiastki w końcu złożą się na wielką opowieść.
report
może, może--- ale na razie do tego daleko---wszystkirgo dobrego i dzieki
report
Smutne:)
report
może i smutne ale chyba tak nie do końca-- dobrej nocy życzę ci an
report
Ciekawa historia z przeszłości...
report
dziękuję małgosiu za zainteresowanie
report
Krsto, wpadłam znowu, ciekawy klimacik...:)))
report
dziękuję Małgosiu że wpadłaś---- klimat taki nasz środkowo europejski przedmieście wielkiego miasta które potem porzuciłem na rzecz zapachu sosen i klimatów leśnych
report
wymyślasz?;-))) najbardziej podoba się kamienica z wyszczerzonymi cegłami:-)
report
nie --nic nie wymyślam-- dziękuję za dobre słowo-- mnie też wiele słów się podoba bardziej niż inne--- ale nie zawsze wiem dlaczego--- oczy jak pustynia -- to też są takie słowa
report
Ha, zaplątałam się, ale nie żałuję...:)))
report
ja też nie żałuję niczego--choć też nieraz bywałem zaplątany
report
zaciekawił
report
to dobrze --cieszę sie-- że prawda z czasów prl-u zaciekawia.
report