miałem dwanaście lat
klęczałem obok
przydrożnego krzyża
chciałem być kapłanem
potem zobaczyłem
jak kobieta
zakłada nogę na nogę
i usłyszałem pisk
przygniecionego ciała
lecz nadal lubiłem
kapliczkę na leśnej drdze
z krzywym bogiem
i złamaną furtką
kapłan we mnie zwyciężył
kobiety śmiały się ze mnie
gdy traciłem głos
świat nie potrafił
stałem z boku
przez dtrogę przechodziła
procesja
byłem z tyłu
wyciągnięta w górę ręka
nie wskazywała niczego
była to dłoń
podniesiona na głową
Świder, 19 liostopada 2013
przez drogę przechodził..
report
Piękny, rozumny wiersz. Pozdrawiam
report
dzięki z serca
report
yhm
report
dobre, czyta się z ciekawością co dalej
report
Świetny wiersz. W prostocie tkwi siła i to największy atut Twoich mądrych wierszy...
report
dzięki za zyczliwość
report