21 kwietnia 2012

poezja

Pietrek
Pietrek

pocztówka z podróży służbowej

trafiłem tu przejazdem
na chwilę

moje kroki nie zdążą się zrazić
artretyzmem podcieni
chromaniem czynszówek

nie podeprę płotów zmęczonych wodzeniem
stadka uliczek na podmokłe pastwiska
parasola nie zapomnę po kilku kieliszkach
przy ironicznie pustym honorowym stoliku

może tylko tęczówka zawalonej studni
na rynku chropawym jak skaliste zbocze
na które codziennie coś każe się wspinać
zapamięta rzucony niedbale pieniążek

jeszcze tylko znaczki na kartki pocztowe
impresje nie zawsze w dobrym guście
lecz szczere

ociężały pociąg zagwiżdże przed czasem
budząc zawiadowcę choć nie całkiem dojechał
służbiste ramiona jak wskazówki zegara
bezradnie łopoczą

szydercze zwieńczenie urwiska peronu

Ania Ostrowska
21 kwietnia 2012 o 09:47

taki wiersz w sobotni poranek to miła niespodzianka, smakuje nawet lepiej niż kawa :) Mam kilka małych uwag: 1) zrezygnowałabym z "na chwilę" 2) może "po kilku głębszych"? 3) pewnie jeszcze do końca się nie obudziłam, ale nie rozumiem wspinania "pod" zbocze, a nie "na" 4) literówka w tytule. Pozdrawiam :)

zgłoś

Pietrek
21 kwietnia 2012 o 09:56

część poprawiłem, resztę "przetrawiam", dzięki Aniu - za wizytę i pomoc :)

zgłoś

Wieśniak M
21 kwietnia 2012 o 10:14

artretyzm podcieni zabieram:)))- pzdr

zgłoś

Pietrek
21 kwietnia 2012 o 10:18

no cóż...są tacy co lubią jak boli ;D)))

zgłoś

doremi
22 kwietnia 2012 o 10:02

parasola nie zapomnę po kilku kieliszkach - dobrze,że masz głowę na karku w każdej sytuacji :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się