Zmiana sposobu prezentacji
tyle pochłonąłem papieru
tylko Ulissesa nie
za słabe mam nadgarstki
żeby z Ulissesem się fechtować
później zapomniałem
wszystko
i jeszcze więcej
teraz mam pamięć
o ujemnym znaku
nie rozpoznaję
nawet przyszłości
w końcu dotarło do zjełczałych mózgownic
pierdasów na stołkach co nas uczą życia
że jak człowiek mogę kupić towar
w czystym jasnym sklepie na głównej
ulicy a może nie może czekoladkę napój
siostrze kumpla to kupię lizaka niech ćwiczy
obiecała że zdejmie dla mnie aparat
jak jej coś skołuję
dość już miałem świróww dresach
wypchanych gnatami co żenili mi
majeranek w obszczanych zaułkach
teraz jestem gość i płacę podatek
za wysokiej jakości produkt w miłym dla oka
opakowaniu bo koncern to koncern ubezpiecza
roboli dba o markę i prowadzi badania
a ja też mogę chyba sześć krzaków dla siebie
bo to przecież moje kilka groszy jak taniej
popchnę małolatom niech wszyscy kurwa wiedzą
kto jest dorosły rządzi
jak ten ważniakz cygarem
Lis i Skorpion. Następne pokolenie.
Spotkali się pewnego słonecznego dnia podczas pożaru Lasu. Spotkali się nad brzegiem rzeki, którą przepłynęły już wszystkie inne uciekające przed pożogą Zwierzaki. Chudy i ogólnie mało reprezentacyjnie wyglądający Lis, oraz wielki, groźny w swej chitynowej zbroi, wyprzedzany złą sławą Czarny Skorpion.
- Lisie, Lisie – zasyczał Czarny – proszę cię jak Zwierz Zwierza, weź mnie na grzbiet i przeprawmy się wspólnie. Bądź pewny mej dozgonnej wdzięczności.
- Jasne –odszczeknął chytry Lis – Się odwdzięczysz. Kąsając mnie po przyjacielsku. Może nawet czule.
- Ależ skąd, będziemy żyli długo i szczęśliwie, jeśli tylko na drugim brzegu rozstaniemy się bez zbędnych sentymentów i ociągania.
- Rozstaniemy, mówisz. Bez sentymentów. Niech będzie – Lis wprawnym ruchem pyska wrzucił sobie na grzbiet Skorpiona, odgryzając mu przy okazji ogon z jadowym kolcem.
- Auć! Ty szujo, co ja teraz pocznę!
- Nie marudź! – Lis mocno pracował łapami, bo nurt był silny. – dasz radę, a z tym ogonem to był po prostu wypadek.
Gdy już wpółżywi dotarli na drugi brzeg, Skorpion zsunął się z lisiego karku i oskarżycielsko popatrzył na swojego wybawcę– Po mnie można się wszystkiego spodziewać, ale ty? Jak mogłeś!?
- Mogłeś, nie mogłeś – Lis rozgniótł łapą arachnida – Przez te całą Akopalipsę zgłodłem, kurde.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
Niepokoją nas dochodzące z terenu sygnały o cięciu budżetów oper mydlanych. Czyżby malała sprzedaż środków czystości?
Ze słyszenia:
Franek i Janek w jednej pooperacyjnej.
Guzki, guziczki jakieś im ponaciskało w głowach, wyłączając to i owo.Bywa.
No to idą robić herbatę. Franek się schylać nie umie, a czajnik
niziutko. Janek widzi co nieco. Ale bardziej nieco.
Aż tu znienacka Oddziałowa – Co robicie?!
- Herbatę
- We dwóch?
- Ano, we dwóch.
- Co z was za chłopy, że herbaty same zrobić nie umią – sroży się i drwi Oddziałowa.
A chłopaki wszystko same umią.
Tylko we dwóch weselej.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
Po przeprowadzeniu wnikliwych badań w terenie, zaprzyjaźnieni historycy odkryli, że komunistyczny reżim sekował w minionej epoce obywateli naszego kraju uniemożliwiając im korzystanie z dobrodziejstw szerokopasmowego Internetu LTE. To kolejny dowód na przestępczy charakter myśli marksistowsko-leninowskiej.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
W oparciu o informacje uzyskane w kołach zbliżonych do KRRTV i AGD sugerujemy, by nie kupować dekoderów DVB-T w celu odbioru audycji „Ptasie Radio”. Nie w tym eterze gra muzyka.
z cyklu: zapiski ornitologa - amatora
W związku z tsunami oddolnych protestów, związanych z wyrzucaniem piskląt z gniazd, informujemy, że ptaki też mają skrzydła. I wiedzą, co z nimi robić.
