|
| smokjerzy |
| PROFIL O autorze Przyjaciele (18) Poezja (415) Proza (17) Fotografia (127) Pocztówka poetycka (3) Dziennik (98) | |
smokjerzy, 23 października 2018
czytałem wiersz o jesieni
i nagle książka
zmieniła się w październik
z odlatującymi liśćmi stronic
a moje palce
ugrzęzły w szeleście
smokjerzy, 18 października 2018
pracowity pająk - świt
utkał mgłę nad ogrodem
i łapie w nią słońce
w złotych exodusach umierają liście
w szeptach i szelestach milkną kroki
tęsknota żurawia tnie ciszę na pół
aż lato po raz ostatni otworzyło oko
lecz tylko po to by westchnąć
i znów zasnąć
dobrze
że w nas wciąż światło
smokjerzy, 12 października 2018
każdego dnia
szczelnie
wypełniam sobą ubranie
a ono nosi mnie
cierpliwie
z miejsca na miejsce
i tylko butom
zdarza się mruczeć pod nosem
że od rąk
lepsze są skrzydła
smokjerzy, 11 października 2018
ona
efemeryczna kochanka
szarooka cisza
zrzuca z siebie mgłę
gdy zbliża się do niej
on
wieczny tułacz
i przypadkowy kochanek
mój rozpalony spokój
złoty czas zaplątał się
we włosach brzozy
i podgląda
i szeleści
i zazdrości
( stoi )
naga cisza jęczy
śpiewem dolatującego ptaka
spokój w ciszy płacze
rzewnymi rozbłyskami
nieco
przedwcześnie
smokjerzy, 10 października 2018
bez pamięci o początku
blisko coraz głośniejszego końca
w kurczącym się kokonie z powietrza
ostatni wysiłek palców
by zjednoczyć się w pięść
i poszukać drzwi
albo zębów
smokjerzy, 9 października 2018
to tylko jesień nic się nie stało
pokój ( jak zawsze ) tak samo pusty
to tylko do szyb przylgnęła żałość
unika spojrzenia szare lustro
kot w mysiej dziurze pies wlazł pod łóżko
nikt zupełnie niczym się nie łudzi
to ja z bólem głowy pod poduszką
zapinam sen na ostatni guzik
smokjerzy, 4 października 2018
z jesiennych stron lgniemy do szyb
ty cała z kropel ja z ciszy
szaro nam
mgliście
zwijam się w kłębek jak wełna
lub kot
rozpalam sny
jak październik liście
smokjerzy, 2 października 2018
poeci smarkają w papier.
wrzeszczą żurawie i wrzody żołądka.
za widnokres odlatują klucze bez drzwi,
narkomani, migi i f- 16. pada deszcz
za deszczem, z foteli i mchów wyrastają
zreumatyzowane grzyby. przed siebie
wyruszają autobusy pełne pustych koszów,
głodnych dusz. na rykowiskach, rogach ulic
spotykają się jelenie. pustoszeją plaże,
smagane wiatrami spóźnionych turystów.
z drzew spadają pierwsze liście, złotem
zdobiąc trawę i psie kupy. dni kurczą się,
puchną noce. kominy długimi jęzorami
wylizują niebo. w butach, umysłach i telewizji
bulgocze błoto. siedzę w domu sam
niczym Kevin, radosny zwiastun świąt,
niezawodny jak śmierć. w butelce już tylko
echo wczorajszej czkawki i de-en-a dna.
koty, szare jak tynk, odpadają od ścian.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
14 stycznia 2026
wiesiek
14 stycznia 2026
sam53
14 stycznia 2026
smokjerzy
13 stycznia 2026
wiesiek
13 stycznia 2026
tetu
13 stycznia 2026
sam53
12 stycznia 2026
absynt
12 stycznia 2026
wiesiek
12 stycznia 2026
AS
11 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)