Zmiana sposobu prezentacji
stoi
na styku
precyzji
i
pustki
tnie słowa
szuka miejsca
gdzie sens
jest już
prawie
ciszą
wraca
zawsze
do tego samego pytania
ile jeszcze
można
odjąć
żeby
(...)
--- full text ---
spadanie
które nie jest już ruchem
tylko różnicą
w jasności
tak minimalną
że można pomylić ją
z absolutnym bezruchem
sen
bez struktury
i wnętrza
przesunięcie
w gęstości światła
rzeczywistość
nie wchodzi tu
jako cokolwiek
rozpoznawalnego
jest ledwie nieciągłością
w jednej z warstw
bieli
tak subtelną
(...)
--- full text ---
powrót byłby wariantem znikania
szyba
przekarmiona światłem
trawi
czeka
oddech
już odleciał
i nie wraca
trąciłem głową gałązkę czereśni
spadł śnieg odpłynął motyl
czas zaplątał się sam w sobie
i nie chce mu się udawać że jest tym
czym nie jest
Słońce strzelało w pokój przez okno. Szafa nie zdążyła zamknąć się na czas. Wszyscy inni milczeli, więc szkody były niewielkie. Tylko jedna urosła ponad miarę i nigdzie nie może się zmieścić. Właśnie taką cenę płaci się za wielkość.
Wstyd dla nóg!
Mój brzuch jest zawsze dwa kroki przed nimi,
choćby nie wiem jak szybko biegły.
