|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (211) Proza (9) Dziennik (4) Fotografia (22)
Pocztówka poetycka (9) Handmade (68) O autorze Znajomi (28) | |
od kiedy cię nie ma ściany w końcu umilkły
wystarczyło raz zamknąć drzwi
co za szczęście że wiosna zaczęła się w listopadzie
nie muszę współczuć że się przeziębisz
że śnieg zasypie ci drogę i zgubisz się w zadymce
wszystkie okna prowadzą na wschód
gdy słońce się budzi cienie rosną pośpiesznie
kołyszą się w tańcu jak zboże
wieczorami łapię je pod powieki
przynoszą sny ciężkie
dalekie
zatruta studnia z której czerpię wodę
zatruta woda którą piję w ciemności
zatruta
jak dobrze że nie wracasz
nie słyszę już pukania do drzwi
każdego ranka piję wodę
i gorzka
5.05.2020
trujące konwalie..
zgłoś
alcie, i tak wszyscy umrzemy, przynajmniej ładnie pachną :D
zgłoś
no akurat konwalie są moje ulubione..
zgłoś
ależ klimat, choć tak delikatną kreską..
zgłoś
Dziękuję, ja sama wciąż wracam do siebie. Okazuje się, że czas nie leczy, tylko pozwala się przyzwyczaić do nowego stanu rzeczy.
zgłoś
może to właśnie leczenie, przecież blizny.. ale po czasie trzeba się pryjreć, żeby pamiętać..
zgłoś
:)
zgłoś
cienie rosną gdy słońce chyli się ku zachodowi, ale to szczegół...miło było przeczytać, dawno nieczytanej :)))
zgłoś
kiedy to pisałam, miało sens :D teraz chyba już nie, muszę na nowo przemyśleć :D dziękuję za odwiedziny, czytanie i mądre spostrzeżenie, kłaniam się :)
zgłoś
ja to odebrałam, że gdy nie ma słońca - nie ma cieni, z jego wyjściem się pojawiają (rosną pospiesznie - kluczowe to ostatnie słowo)..
zgłoś
ja też tak właśnie myślałam, kiedy pisałam, ale sądzę, że argumenty Sama burzą moją pokrzywioną logikę :D
zgłoś
wiersz puszczony w ruch.. ma prawo różnie się odbierać..
zgłoś
каплю за каплей яда глотая, иммунитет к нему добываю. смеюсь я с тех кто хотел меня отравить, жил я, живу, и собираюсь жить!
zgłoś