|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (211) Proza (9) Dziennik (4) Fotografia (22)
Pocztówka poetycka (9) Handmade (68) O autorze Znajomi (28) | |
mój ojciec nigdy nie przeczytał pisma świętego
a póki plagi nawiedzały jego żołądek mówił nieco ciszej
chryzantemy dojrzały. obok imienia pojawił się
znicz. nie obgryzaj paznokci, justynko
teraz niebo będzie nieco cięższe wyprostuj więc kark
mój ojciec tak niewiele mówił. a zęby miał twarde i życiowe.
przeszło czterdzieści lat udowadniał sobie potęgę niemieckiego słownictwa.
aż tu nagle przez drzwi weszła tak chamsko z zapalonym papierosem
i wszystko stało się wytłumaczalne. i życie miało mieć inny bieg.
dzieci według późniejszych metryk.
nocami siwiejemy samotnie do pustego płaczu otwartej biblii
21.11.2011r., Rz.
bardzo liryczny krajobraz
zgłoś
Tekst ok, ja tylko z podmiotem bym się wadził. Nie lubię liczby mnogiej. Zabieg umniejsza/unieważnia autora zapisu. Takie przynajmniej reguły obowiązywały od średniowiecza. Dodatkowo, pytam sam siebie, czy i ja? My, to jak wszyscy, więc odpowiedź twierdząca, a nie widzę siebie nad Biblią. Czemu nie Rigweda, przykładowo. Pozdrawiam.
zgłoś
tak
zgłoś
smutno i prawdziwie. warto było przeczytać :)
zgłoś