24 lutego 2018

poezja

zingara
zingara

zmutowane witraże

Wpadam do studni, pitna woda staje się mętna. Pochłania mnie,
centymetr po centymetrze, czuję jej strach, a przecież, to ja 
powinnam uporać się z przeciwnościami, które tną
na oślep.

Tymczasem, nieistniejąca studnia pożera moje ciało, wchłania 
myśli, marzenia, dając w zamian mrzonki. Uciekam. Czuję 
pod stopami kryształki lodu. Kruszą się pod ciężarem.
Oślizgłe, a zarazem piękne, wskrzeszają
to znów zanikają. Niczym sen 
zanurzony w fekaliach.

alt art
24 lutego 2018 o 11:29

cóż za czuła stopa; pod moimi sandałami nie wyczuwam nawet jądra planety..

zgłoś

Ania Ostrowska
24 lutego 2018 o 12:03

śliczna dziewczyna wyszła spod maski :) A z wierszem muszę się przespać...

zgłoś

alt art
24 lutego 2018 o 12:13

przecie nie masz bardziej maski nad "śliczna dziewczyna"..

zgłoś

Ania Ostrowska
24 lutego 2018 o 13:07

racja. z niektórymi maskami trudno mi się rozstać

zgłoś

zingara
24 lutego 2018 o 13:15

Dziękuję, ja tam lubię swoje lico - póki mogę jeszcze deczko...

zgłoś

zingara
24 lutego 2018 o 13:16

Aniu wiersz jest snem, postanowiłam zapisać :) pozdrawiam Ciebie

zgłoś

Ania Ostrowska
24 lutego 2018 o 13:27

:) i ja pozdrawiam

zgłoś

Belamonte/Senograsta
24 lutego 2018 o 16:58

kryształ wiedźmy masz w kieszeni, atak energetycznego wampira, tak właśnie pomyślałem że to sen..

zgłoś

zingara
24 lutego 2018 o 19:16

dziękuję:)

zgłoś

nicnowego
24 lutego 2018 o 23:27

fajne sny ma koleżanka

zgłoś

zingara
25 lutego 2018 o 17:48

czasami :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się