25 kwietnia 2018

poezja

zingara
zingara

jałowa strona medalu

nieujarzmione stany zapalne szarpią 
i odbijają się niczym piłeczki pingpongowe 
– wpatruję się w ich hipotetyczny taniec
jakby bezwładny, uzależniony od strachu.

mojego strachu który nigdy nie śpi.
bronię się. w dłoni ściskam rtęć. 
wyczekuję reakcji, nocy. powinna być cicha.

nie będę walczyć o swoje pięć minut.
wewnątrz umysłu abstrakcja dogasa.

alt art
25 kwietnia 2018 o 11:22

a w czym nosisz umysł; bo tukej filozofy do tych pór w sporze..

zgłoś

zingara
7 maja 2018 o 09:57

to zależy od filozoficznego podejścia :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się