21 maja 2015

poezja

Emma B.
Emma B.

klimaty

osaczyły mnie słowa niecodzienną składnią
metafory pod rękę z przenośniami
myślę jak dorożkarz z Rynku Krakowa
trzymam lejce galopującej wyobraźni

co krok to wyzwanie poetyckie
nic nie wydaje się zwyczajne
zapachy konwalii zaklęte w uniesieniach
róże z dzbanów ścielą się pod stopami

księżyc zrezygnował z marszu po niebie
rozsiadł się u Hawełki z nogą na nogę
wokół gwiazdy jak fordanserki
chichoczą umizgają się podają kawę

zwinny smok gabarytów znacznych
przemyka między stolikami
kusi zielonym absyntem spieszy z cukrem
służy łyżeczkami

a nasturcje coraz dorodniejsze
powoje wiją się na oparciach foteli
kandelabry odbijają refleksy świec
tańczy ściana czekają zaproszenia butelki

Ananke
22 maja 2015 o 09:09

Wow ależ pięknie malujesz słowami :-)

zgłoś

Emma B.
22 maja 2015 o 19:33

niby Kraków już tak dokładnie opisano, ale nie mam innego miejsca do kochania

zgłoś

Ananke
22 maja 2015 o 23:57

i ja bardzo lubię to miasto, niestety nie bywam tam tak często jak bym chciała

zgłoś

alt art
22 maja 2015 o 10:35

immunizujemy się majowym farnezolem, bo konwalie wciąż ze mną..

zgłoś

Emma B.
22 maja 2015 o 19:31

trzeba było o fiołkach, zagalopowałam się nieco

zgłoś

ApisTaur
22 maja 2015 o 18:11

pod dachami Krakowa//

zgłoś

Emma B.
22 maja 2015 o 19:34

i tu pojawia się ból, tych dachów tak mało :-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się