6 kwietnia 2016

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Scena rodzaju

Kiedy tak sobie siedzimy na ławce przed domen
kiedy siedzimy, patrząc w stronę studni i dalej,
a na każdy nasz ruch czułe pieski i kot, stado kur,
gęsi.
Kiedy kładzie książkę na kolanach -
pewnie z daleka jest turkusową plamą.
Wiesz?
Ten biały tył sarny nazywają lustrem. Lustro
odwraca się. Kto wie -
może przyjdzie tu do nas i powie:
jestem taka samotna. 
Czy mogę się tutaj położyć? 
Wtedy nic nie odpowiemy,
bo niby o czym rozmawiać z trochę dziwną 
sarną
.

alt art
6 kwietnia 2016 o 12:20

tam po drugiej stronie lustra uparcie dzieją się rzeczy, a u nas roziskrzone milczenie ust, co jakby przymarły; cudzy ocean..

zgłoś

gabrysia cabaj
6 kwietnia 2016 o 12:31

pięknie piszesz, drogi alcie..

zgłoś

alt art
6 kwietnia 2016 o 12:39

czytam, przecie..

zgłoś

Ananke
6 kwietnia 2016 o 12:38

hehe jesteś zakręcona :) pozytywnie zakręcona

zgłoś

gabrysia cabaj
6 kwietnia 2016 o 12:59

:)*

zgłoś

gabrysia cabaj
6 kwietnia 2016 o 15:15

to się nazywa pie.dolec, Ananke:))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się