gabrysia cabaj
ALL WORKS Poetry (317) Diary (100) Photography (24) Postcards (6)
About me Friends (62)

Pod jabłonią

Dzwonią że umarła,
że jak szła korytarzem, tak się przewróciła.
Ale ile lat? tego nie wiedzą, mówią bardzo stara,
i na jakiej ulicy to, w jakim obcym mieście, jeszcze 
raz powtarzają ulicę, godzinę - te wszystkie 
niezbędne informacje, żeby trafić,
bo do nich też dzwoniono.
 
Trzeba mieć jakiś kontakt, pierwszą myśl
do kogo by tu... komu przekazać?
A tu grom z ciemnego nieba, bo przecież
w młodości wyrzekła się rodziny
i całe życie tylko siostrzyczki, siostrzyczki...
i Jezu, Jezu, mój słodki Jezu.
 
Za starzy jesteśmy, żeby teraz szukać, błądzić,
no i jeden raz u nas była - wystawiliśmy
stół i krzesła pod jabłoń.
Poszła do domu do leżącej na łożu,
gdy my z dziećmi w cieniu
czekaliśmy aż wróci.



.

bosonoga - Gabriela Bartnicka
2 june 2016 at 09:06

życiowa opowieść. ciekawie snujesz...PoZdrówka :).

report

gabrysia cabaj
2 june 2016 at 09:14

tak naprawdę, Gabi, to chciałam tylko namalować zakonnicę w otoczeniu rodziny pod jabłonią, ale nie umiem malować - dobrego dnia.

report

alt art
17 december 2018 at 11:09

dwa lata temu odeszła Lilka..

report

jeśli tylko
17 december 2018 at 11:17

już dwa..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register