Och, wczoraj poszłam zwojować świat:
stukały trzewiki o płyty chodników
i tylko schody, schody, schody
i potem w prawo i prosto.
Lecz to nie ten świat – rozmowa się nie klei,
więc idę dalej, nad rzekę.
Za marną furtką, za starymi drzwiami,
czarne żelazne maszyny
zastygłe w historycznej pozie,
jak mężczyźni w długich fartuchach,
którzy w wolnej chwili myślą o domu i dzieciach.
Jest coś wiecznego w ich blatach i tłokach;
w trybach i smarach;
w zapachu i mroku pomieszczenia.
Wielkie okno patrzące na tamę
piętrzącą w dół wodę. Uścisk dłoni.
A gdy do siebie wróciłam już,
trzewiki zzułam i w kąt je odrzuciłam,
bo tylko łóżko, łóżko, łóżko
i w głowie, jak na boso.
.
a każdy krzew zegarem słonecznym; jak wiersz..
report
zajrzałeś pod mój krzew, drogi alcie:*
report
a mowilam? ze potrafisz tak niesamowicie opisac :) "i w głowie, jak na boso"...no to ide teraz...spac ;) nie, nie...do sklepu, cosik na obiad trzeba przygotowac ;) dobrego dnia, Gabrysiu :)
report
Dziękuję, Ewo - i Tobie dobrego.
report
świat jest ciekawszy gdy nie spoglądamy obiektywnie ale perspektywą wynikającą z oddalenia a tych których znamy od wczoraj są czasem bliżsi od tych zasiedzonych - ciekawie kilka warstw można myśli modelować :)
report
dziękuję, Marcel.
report
trafię po śladach ;))
report
już mam się bać? mua mua:)
report
a czegóż ?? , że trafę do introligatoni ;)))
report
w 'introligatoni' dzwonek nad drzwiami dzwoni:)
report