Nie powtarzaj się: wciąż to samo
światło, migotanie przedsionków
piekła. Chcę egipskiej ciemności
i krwawiącej rzeki
w pościeli. Rozpalasz do jasna,
wolę ślepotę oczu i widzialność
nieokiełznaną wzrokiem.
Codziennie przechodzę w miejsca
niewyleżane przez ciężkość ciała,
zmieniam pozycje, rozsypuję się
w puzzle. Z podłogi można zebrać
kurz, który będzie mimo wszystko.
mamisz pucli rozsypaniem, a przecie powtarzanie to metoda bycia; nie masz źródła bez kurzu gwiazd..
zgłoś
u źródeł mocowanie na krawędzi. ognisto-lodowaty, podoba misie :)
zgłoś