4 czerwca 2013
Ren IX albo Sonetto canicola
Dni się rozbiją na wersy, sylaby;
zamknięte światy, orzeszne łupiny
pod widnokręgiem dzikiego karminu.
Dryfują leńce, zbutwiałe korabie.
Trawy zropiałe, nakrapiane bladym
księżycznym tuszem, oceannym winem -
chlupocą muszle, z których Wenus pije
za zdrowie lata, za śpiew i cykady.
Wiatrów wędrówki w mlecznodrożnej miedzy.
Fale rozbrzeżne spłuczą marszczki czoła.
Dźwięk starożytnych wyznań sięgnie uszu.
Migotne prądy, łuna Andromedy -
tam chmurne statki dotrą, ja zawołam:
Zabierz mnie nocy, wyzwól, Perseuszu.
____________________
cykl: Reny
9 marca 2026
sam53
9 marca 2026
wiesiek
8 marca 2026
violetta
8 marca 2026
ais
7 marca 2026
jeśli tylko
7 marca 2026
violetta
7 marca 2026
dobrosław77
6 marca 2026
sam53
6 marca 2026
sam53
5 marca 2026
Kreton