23 listopada 2012
przebił śnieg
odkąd wiosna rodzi przebiśniegi noszę nadzieję
pod sercem gotów na bóle parte. tymczasem ssą
mnie mrówki i złuszczone niebo poprzednich zim
a kanałami spływają brudy. przeciążone ulice
i chodniki do upartego dźwigają ciężar tysiąca
stóp. powbijani jak szpilki w makiety z dykty
chodzimy na odpuszczenie grzechów do momentu
amen odegzaltowani do granic i poza nie zmięci
i odginani na nowo aż zwiotczejemy. wieczorem
mieszkamy w przestrzeniach glacjałów. staję się
sobą naprawdę kiedy nikt nie widzi i przemieram
śmierć parestezjami. wetknięty jak cienka igła
pośród stronice jednej z bibliotecznych ksiąg.
znajdź mnie pomiędzy. czekam drobny. jedną mniej
szypułkę i kwiat nie więdnie. po roztopach lżej.
tylko uległy śnieg zmiękczył kartony budynków
i pokrzywił wyrazy w beztlenowe twarze. moje maski.
30 marca 2026
wiesiek
30 marca 2026
absynt
30 marca 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
30 marca 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
29 marca 2026
wiesiek
29 marca 2026
absynt
29 marca 2026
absynt
29 marca 2026
guccilittlepiggy
29 marca 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
28 marca 2026
sam53