|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (425) Proza (18) Dziennik (101) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
choćby i czołgać się
nago
pozbawiony wszystkiego
po ścieżce zarośniętej odłamkami kości
byle do miejsca
do czasu
gdy serce było czymś więcej
niż pompą tłoczącą rozrzedzone pomyje
w żyły słabnącej ucieczki
zlizywać pył z własnych śladów
aż do pierwszego
by stał się ostatnim
przed drzwiami które na zawsze
jak zdziwiona gęba
nieobiektywnie otwarte
chaotyczne zacieranie tynku, nie uwzględniające widocznego już przesuszenia warstwy powierzchniowej..
zgłoś
no byś siem zlitował nad mózgiem wciąż opanowanym przez świąteczny sernik...
zgłoś
nienażarte potwory..
zgłoś
jak potwór, to przecie wiadomo, że nie na żarty...
zgłoś
ciągle mam wrażenie, że stwórca robił sobie jaja..
zgłoś
używając tylko czasu przeszłego, zaprzeczasz osiągnięciom nowoczesnej teologii kwantowej...
zgłoś
cały jestem wczorajszy; znaczy ze zeszłego tysiąclecia..
zgłoś
z życiowych oznak mniemam, że sporym kawałkiem sięgasz w dzisiejszość...
zgłoś
jak cień tym dłuższy, gdy padając z daleka, tym szerzej koło żałobne roztoczy..
zgłoś
tu dech mi zaparło, więc - cisza...
zgłoś
jedzmy, nikt nie woła..
zgłoś
Alcie, zarżnąłem potwora i przywróciłem myśl pierworodną; dzięki, choć nie żałuję "chaotycznego zacierania tynku", bo doprowadził do pięknej puenty - poza wierszem...
zgłoś
ależ..
zgłoś
trudna sprawa :( ale wiersz dobry :) Pozdrowionka!
zgłoś
ano, trudna...dzięki :)
zgłoś