|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (191) Prose (12) Diary (9) Photography (18) Books (1)
Postcards (32) About me Friends (32) | |
budzi już tylko mocna kawa
powietrze skurczyło tlen
dostrzegasz metropolię
- ja szukam ogrodów
poskładana historia w odnowionych obrazach
ożywa – jeśli wróci to losem
wyciągniętym nie w porę
trawniki krzyczą z bólu
nie mogąc unieść się wyżej
niż przewidziane kilka centymetrów
- mnie wołają łąki
dziko mierzwioną miętą
rozczarowanie kota brakiem skrzydeł
oznacza spadanie
balkony jak wydłubane oczy w betonie
krwawią pelargoniami
zgiełk grzęźnie w studni podwórzy
minuty schizofrenicznie zmieniają strefy
światło złamane w ulicy
która nigdy nie wróciła na miejsce
odbiera sens całości
stary bruk jękiem woła po nocach
tylko gwiazdy zachowały dawny porządek
Wielki Wóz mamy po lewej
ile tu wszystkiego lajanko! niezła uczta :)
report
:)) Dziękuję Marzenko, jeśli tak, to mi bardzo, bardzo, a miasto w słońcu i cierpkości poranka wysłuchuje ptasich skarg... Buziaki!
report
piękny wiersz, znów (jak dzisiejszy Istarki) bolesny. wróciłam ze wsi od przyjaciół, a tu ani jednej muchy, ani jednego gza. kocham tę miejskość :))) uściski Ineso. :*
report
I ja kocham to Miasto, też za Wiktorem Gomulickim, w moim liceum pierwszą lekturą były Wspomnienia Niebieskiego Mundurka, do dziś mam duszę rozpiętą między Narwią a Wisłą... Buziaki Magdalko!
report
stolica z innej perspektywy:))
report
Jerzy, ta perspektywa jest ta sama, tylko światło się zmienia... pozdrawiam :))
report
Rozumiem doskonale wołanie łąk i trawniki krzyczące z bólu -:) Bardzo dobry wiersz! Miłego dnia lajanko!
report
Wiem, że Ty rozumiesz Boseńka, wiem! :) Dziękuję, miłego! :**
report
Czarno malujesz miasto, mocne słowa - wydłubane oczy, krwawiące pelargonie. hmm, chyba muszę dla równowagi znaleźć coś miłego skoro jest się skazanym na los mieszczucha;)) Dobrego Lajanko;)))
report
Daluniu, to tylko jeden światłocień, chyba muszę więcej opowiedzieć! W jakimś sensie to był eksperyment innych metafor po lekturze Natalii... Dobrego, buziaki!
report
Bardzo na tak. Mnie też, Inesko, boli Warszawa... ale to dobry ból, przypomina o tym, że trzeba wstać, iść do roboty, walczyć. Inaczej uwiera mnie Gorzów - obce miasto, w którym się urodziłam, ale o tym będzie inny wiersz. Albo wcale. A Warszawa... tak, to straszne miasto, w którym żyje się na pół gwizdka, domy są wysokie do samego nieba, a ludzie mali, jak ziarenka... W tym nieuporządkowaniu Warszawy, w jej sprzecznościach i kontrastach jest jednak coś pięknego, coś, co sprawia, że mimo zgiełku i zmęczenia wdycham to miasto pełną piersią...26 czerwca mam obronę.
report
Czujesz podobnie jak ja :), a czerwiec jest piękny, nawet na obrony! Oczywiście trzymanie kciuków masz u mnie zapewnione! :*
report
:)))
report
ach :) mogę się podpiąć z "pomiędzy wcześniej a później" ?
report
Oczywiście Ezo, pamiętam ten wiersz i bardzo go lubię! :)
report
:))
report
można polubić i miasto i wiersz :) jeśli tylko się chce ;)
report
:)) tak!
report
gdyby to był mój wiersz, bez wahania to bym wycięła:"niż przewidziane kilka centymetrów "- reszta podoba się:-)
report
;) tym razem te centymetry są bardzo ważne ;) postanowiłam nawet według nich planować wolne dni ;)))
report
"trawniki krzyczą z bólu nie mogąc unieść się wyżej " i " minuty schizofrenicznie zmieniają strefy" - tak jak i my ... Bardzowiersz" Ines :) kłaniam sie
report
właśnie tak, jak my :(, pozdrawiam :)
report