próbuję usłyszeć to raz jeszcze
podobnie w słowa układają się wiersze
mech zdobi kamienie, które wiadomo leżą wiecznie i nikt
nie zawraca ich z drogi
nikogo więcej poza mną na tej drodze. nie ma ludzi za to ptaki są wszędzie
ożywają na drzewach jak liście,
tylko zamiast w dół lecą coraz wyżej, jakby to do czego wyciągam ręce
nie było mi przeznaczone
widzę morze, a słyszę niebo.
słońce bez trudu wzjedzie wszędzie, nie potrzebuje martwić się
o miejsce. gdybym była słońcem mrużyłbyś oczy na mój widok. pragnął ciepła
z trudem opanowywał pragnienie. po zachodzie byłbyś księżycem, który czuwa.
może to już nie kamienie.
Oniryczny. Najbardziej urzekł mnie fragment „gdybym była słońcem mrużyłbyś oczy na mój widok. pragnął ciepła. z trudem opanowywał pragnienie. po zachodzie byłbyś księżycem, który czuwa.” Popraw „literówkę”. Fajnie, że znowu jesteś!
report
dziekuję boseńka :)
report
Zaciekawił. Podoba mi się Twój wiersz, Istar.
report