11 july 2021

poetry

Istar
Istar

...

moja córka ma oczy jak kamienie ze skał
wnętrzności mrużą się kiedy na powieki skrapla
mój smutek. drzewo znajome, idzie się przywitać
wtedy te oczy jak kamienie wypłukują rzęsę. trudno mi
objąć ich razem, też chciałabym popłynąć siłą
w jej wątłe czucie. chmurzą się nad nami inne,
nie sposób wydrzeć się z objęć. oderwane od ziemi,
karmią nas motyle, przeczuciem, że wszystko ma koniec.

idzie powoli, każdy krok którym się cieszy zatrzymuje.
ile jeszcze westchnień i bezsilności rozliczy.
szastam dobrem, ale w oczach jak kamienie
jestem ziarenkiem. mądry ptak. odlatuje
chociaż jeszcze przed chwilą tu siedział.
mijają nas wszystkie drzewa mrówki
i liście wiatr przepuścił. tulę się do jej ramienia
jestem przez te kamienie.

zamknęła już wszystkie drzwi i okna
z żadnej szczeliny nie wydostanie się ogień
żadna najmniejsza nie przepuści wody
to co płonęło, dogasa
to co zalało
suszę w słońcu

ona nie wychodzi

Weronika
11 july 2021 at 19:44

Nieznajomych dotykać tylko dłonią w rękawiczce. Ale trzeba poczekać zimy.

report

jeśli tylko
11 july 2021 at 22:10

kamienie ze skał.. przytulam..

report

Istar
11 july 2021 at 23:10

dziękuję, że czytacie..

report

Weronika
12 july 2021 at 17:03

zawsze i z dużą przyjemnością...

report

supełek.z.mgnień
12 july 2021 at 13:07

Jeden z Twoich naj, jaki ostatnio czytałam.

report

Wieśniak M
8 november 2021 at 19:16

czytam ale oczu nie mam z kamienia…

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register