mama mówi, że wszystko byłoby inaczej
gdyby nie emigrowali w czterdziestym piątym.
siotry zakonne, które wychowały babcię z sieroctwa,
ocaliły w niej wojnę i wyzwoliły czas umierania. z żalu,
tęsknoty za matką i ojcem nie pozwoliła się kochać.
nawet Bóg w całej swojej okazałości
nie przekonał jej do wiary w człowieka.
Przyjmując, że wtedy, w tamtym zamkniętym
sierocińcu nikt jej nie skrzywdził, nie miała
powodów. gdyby mogła kochałaby miłością głupich.
takie kochanie sprowadza na nas niebo,
podczas gdy pod nogami ziemia wgryza się
w żyły i żadna amputacja nie oddali
nas od śmierci. a czas, który wydzieramy
jej z gardła, jest potrzebną tylko nam chwilą.
żeby się rozstać.
gorzki tekst, ale obawiam, się że wielu ludzi by się w nim odnalazło. zwłaszcza w 'radosnym czasie świąt'. przykre.
report
refleksja tylko, z nutą stanu rzeczy jaka jaki jest
report
widzę teraz skąd Polacy mają paradygmaty malkontenctwa
report
a ja sie pochwale, te dlonie co to pisaly mialem w moich:)))
report
:)
report
podstawa naszego życia, ale nie całe, Gwiazdko.. :)
report
:)
report