1 august 2014

poetry

Istar
Istar

...

trzeba przyjąć wszystko jakim stało się.
jest nie można obrócić w popiół. zdmuchnąć z dłoni.

lubię leżeć blisko. na twoim ramieniu nocuje ćma.
papieros parzy palce, popiół strzepujesz do kubka.
oblizuję się po twoich ustach.
wszystko wierne jest temu wyobrażeniu.

wiatr buszuje w workach na strychu. poupychane 
płaszcze i szale. jeśli przyjdzie zima. trudno wierzyć
we wszystko, dlatego nie zatrzymuję cię już dłużej.

Ananke
1 august 2014 at 22:15

pierwsze dwa wersy jeszcze bym przemyślała, co do składni, a pomijając tę drobnostkę, wiersz bardzo mi się podoba, przede wszystkim jego klimat

report

Istar
2 august 2014 at 12:06

dziękuję

report

supełek.z.mgnień
1 august 2014 at 23:15

''jakim się stało'', ''lubię leżeć blisko'' - obok i boku, jakby nachodzą na siebie, co przeszkadza podczas czytania - ale to tylko ja, i zawsze subiektywnie. i może bez ''a ja'', bo chyba samo z siebie wynika? ''wiatr grzebie worki na strychu. poupychane [...]'' - jak myślisz? poza tym, na tak. w Twoich wierszach czuję się ''na miejscu'', mimo, że najczęściej bolą.

report

Istar
2 august 2014 at 12:06

dziękuję za trafne sugestie światełko. tak, pozmieniałam.

report

agnieszka_n
3 august 2014 at 20:26

zarost i pomięta koszula- tak, zostawiłabym :)))

report

mua
3 august 2014 at 20:32

wiersz okij ... temat wytarty ;))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register