|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (425) Proza (18) Dziennik (101) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
z kąta w kąt
żuję się jak guma z węża
czas udaje że jest wtorkiem
a to worek cały z dziur
po suficie krąży rachityczne gdzieś
zimne słońce reszty dnia
lep na myśli
przyspawałem ratunkowy wzrok do okna
mam cię krzyczy maj i gaśnie
we mnie
odkrzykuję
mam to gdzieś
więdną uszy czterech ścian
podkulony ogon
echa
nic
szerokość okna transferowego nie wzbudza nadmiernej euforii..
zgłoś
tylko niezbędny tlen jest w stanie się przecisnąć, bez euforii...
zgłoś
nie od dziś wiadomo, że tlen bardzo żrący..
zgłoś
jest również bezczelnie niezbędny do życia...
zgłoś
beztlenowce wymownie wzruszają się ramionami..
zgłoś
przemawiam w imieniu obdarzonych klątwą płuc...
zgłoś
ślepa uliczka modnych nowinek.
zgłoś
zwykła frustracja, ot co...
zgłoś
a noże by tak z nadzieją.. na śnieg.. ;)
zgłoś
ciekawe przejęzyczenie - noże z nadzieją na śnieg...:))
zgłoś
to może być prowokacja..
zgłoś
obawiam się, że nie...
zgłoś
dobrze, że taki brak podejrzliwości nie jest zaraźliwy..
zgłoś
stwierdzono pojedyncze wypadki, ale łatwo uleczalne...
zgłoś
a łyż..kąsa.. ;))
zgłoś
mówi się wisconsin...:))
zgłoś
Strasznie fajne!
zgłoś
dzięki! makabrycznie się cieszę :))
zgłoś
Majowa chandra. Może, kiedy wiosna buchnie majem... ;)
zgłoś
już buchnęła - głową w brzuch! :))
zgłoś
póki jest siła by odkrzyknąć, jest nadzieja na wielki wdech
zgłoś
byle z dala od wielkich miast...:)
zgłoś
już próbowałem zabić czas/ a tylko naruszyłem mu ząb//:)
zgłoś