|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (426) Proza (18) Dziennik (101) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
w mieście
wpadłem na dziewczynę
ona młoda piękna
miękka
ja już nie pierwszej świeżości
i nieco obwisły
moje usta wykrzywiły się w uśmiech
z lat osiemdziesiątych
( czas w którym miałem wszystkie zęby
i niezuważalny oddech )
dziewczyna spojrzała na mnie
jak na psią kupę którą dostrzega się
tylko wtedy
gdy się w nią wdepnie
muśnięty zefirkiem chanel numer x
ze smutkiem
myślałem o wewnętrznym pięknie i musztardzie
po obiedzie
jak bohater epizodyczny z ofiarą bez twarzy..
zgłoś
coś w tym jest...
zgłoś
Toś mi bliźniak...:)
zgłoś
Witaj, Bracie...:))
zgłoś
Każdy pokrowiec zużywa się, nawet ten na myśli.
zgłoś
Tylko, cholera, dlaczego zużywa się tak szybko?...
zgłoś
Na miejscu peela poszłabym dalej w rozmyślaniach- o tym, że zewnętrzne piękno nie jest tożsame z wewnętrznym :)
zgłoś
Może niech za daleko nie łazi...
zgłoś
Może i racja. Kto wie dokąd to zaprowadzi...:)
zgłoś
Peel celowo wstrzymuje się od zbyt dalekich podróży - w rozmyślaniach ;))
zgłoś
No i wracamy do wewnętrznego piękna ;))
zgłoś
stan krytyczny.. ( w różnych tego słowa znaczeniach)
zgłoś
późne przekwitanie ;))
zgłoś
kwitnące opóźnienie...
zgłoś
Wiersz słodko kwaśny. Gorzko ale wzbudza jednak sympatie i uśmiech. Ja mam taką teorie odnośnie pesela - który ciągle rośnie ale to nie nasza wina tylko urzędników bo go wymyślili. Pozdrawiam serdecznie i proponuję spoglądać na te bardziej dojrzałe dziewczyny, też bywają piękne - literatura zna takie przypadki :)
zgłoś
Dzięki za czytanie. Odnośnie Twojej propozycji - przekażę ją "peelowi", osobiście i na co dzień jestem wielbicielem dojrzałości i wynikającego z niej piękna :) Pozdrawiam równie serdecznie.
zgłoś