9 września 2013

poezja

Stefanowicz
Stefanowicz

Tumiwisi - Tuwimowi

Skotłowany, skołtuniony
krzyknę w górę: - tere, fere!
Padnę trupem niedochrzczonym
na podłogi miałki teren.

Aż z podłogi wstanie deseń
dla tej chwili, dla tej chwili,
trochę w wiosnę, trochę w jesień,
wstanie deseń nim się schyli.

Nim się schyli nad upadkiem,
którym zniknę w takiej porze
i zanuci z czarnym światłem:
„świeć pod nogi dobry Boże”.

A ja będę tam - o Matko! -
leżał w chwili takiej czystej,
nim ostatni zgasi światło
nieuchronnie wiekuiste.

.
9 września 2013 o 08:08

Widać kunszt języka, panowanie nad wypowiedzią poetycką ,z przyjemnością.

zgłoś

issa
9 września 2013 o 08:12

:) Z zacną uciechą pozdrawiam

zgłoś

Jerzy Woliński
9 września 2013 o 08:20

z przyjemnością:)

zgłoś

Jaro
9 września 2013 o 09:07

Superb:)

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
9 września 2013 o 09:17

jak zwykle - z polotem :) Pozdrawiam z uśmiechem :)

zgłoś

Hania
9 września 2013 o 09:20

Już czekam na następny:)

zgłoś

Presumpcja
9 września 2013 o 15:04

Ależ to pióro swobodnie i z polotem!

zgłoś

mua
9 września 2013 o 15:10

jak noeopostkomunizm hehehh

zgłoś

Stefanowicz
9 września 2013 o 19:21

A dziękować za czytanie i ślady tegoż. Pozdrawiam serdecznie Państwa Artystów.

zgłoś

Ania Ostrowska
10 września 2013 o 06:53

uczyć się można na tym wierszu :)

zgłoś

Istar
10 września 2013 o 08:24

:)

zgłoś

Ananke
16 września 2013 o 22:06

tym przyjemniej się czyta, że melodyjne :)

zgłoś

deRuda
16 września 2013 o 22:09

ha :)

zgłoś

Stefanowicz
16 września 2013 o 22:10

ha!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się