11 sierpnia 2011

poezja

Stefanowicz
Stefanowicz

rapa nui

a kiedyś lubiłem patrzeć przez fale
mogłem stać długo bez zamyślenia
teraz przeglądam się w horyzontach

coraz to węższych i coraz bliższych
czekanie nie jest podobne do kija
i tylko jeden zawsze ma koniec

choć wtedy wiedziałem – będę ariki
wystarczy ukraść jajo i wrócić
owalem czasu na gładkim czole

którym sięgałem kiedyś przez fale
dziś kamienieję niemym moai
szeptem poszumu ciszy kruszeję

Withkacy
11 sierpnia 2011 o 12:25

Zatrzymał i wzbudził refleksje.

zgłoś

Stefanowicz
11 sierpnia 2011 o 12:33

A zatem udało się. Dzięki Witkacy.

zgłoś

Wieśniak M
11 sierpnia 2011 o 12:39

mnie przenósł na Wyspy Wielkanocne.:)

zgłoś

Stefanowicz
11 sierpnia 2011 o 13:54

I słusznie, chociaż chciałem, żeby wiersz był nie tylko o wyspie. Czyżby jednak się nie udało?

zgłoś

Emma B.
11 sierpnia 2011 o 15:35

nie jest o tylko o wyspie i ma aspekt uniwersalny, pozwala również na bardzo osobiste skojarzenia. Dla mnie balansuje na granicy komizmu i nostalgii

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
11 sierpnia 2011 o 13:55

Warto było odwiedzić:)Ciekawy:)

zgłoś

Stefanowicz
11 sierpnia 2011 o 17:14

A zatem cieszę się i dziękuję za odwiedziny ;)

zgłoś

Natali
11 sierpnia 2011 o 17:38

czy płynący czas może spowodować,że stajemy się przejrzyści, jak z wiekami zwietrzałe skalne posągi ?

zgłoś

Stefanowicz
11 sierpnia 2011 o 19:23

Ciekawa myśl, chyba każdy z nas jest takim posągiem. Wszyscy, przepraszam za określenie, wietrzejemy z czasem :)

zgłoś

Natali
11 sierpnia 2011 o 20:01

Własnie takie myśli przyszły po lekturze Twojego wiersza:)

zgłoś

Nesca
11 sierpnia 2011 o 19:35

świetnie!

zgłoś

Stefanowicz
11 sierpnia 2011 o 20:13

No to świetnie, że świetnie :)

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
11 sierpnia 2011 o 22:31

/w poszumie ciszy szmerze kruszeję/ - szszszsz i rzrzrz, z jednej strony fajne, z drugiej koszmarek dykcyjny. Wyżej kołysanie....

zgłoś

Stefanowicz
14 sierpnia 2011 o 22:27

A zatem zamierzony efekt został osiągnięty. Chodziło właśnie o szmer rozsypywania. Należy go usłyszeć. Cóż, że ten dźwięk nie koi, że wybija z rytmu - to również było zamierzone. Dziękuję za zauważenie i rzeczową ocenę. P.

zgłoś

Miladora
22 sierpnia 2011 o 01:31

Proszę, proszę... co za niespodzianka. :))) Ale czy wiesz, że oprócz dwóch wersów cały czas lecisz dziesięciozgłoskowcem? Warto by te dwa wersy wyrównać wobec tego. ;) 1 - "czekanie nie jest podobne do kija" - 11 zgłosek/ 2 - "choć wtedy wiedziałem – będę ariki" - 11 zgłosek i tu wystarczy odjąć "choć". Natomiast w poprzednim już trzeba bardziej pogłówkować, ale nie wątpię, że coś wymyślisz. Na marginesie - lubię taką formę wiersza. :))) Co do treści - rzeczywiście jest obraz Wyspy Wielkanocnej i jej posągów - niemych świadków - i rytuału. Cóż, sporo różnych myśli przychodzi do głowy... Buźka, Stef - też dobrze, że jesteś. :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się