Czekoladki z Mozartem (Mozartkugeln 3)
Jerzemu Beniaminowi Zimnemu
na końcu świata Salzburg zaraz za autostradą
obóz cygański stacja benzynowa Shella
zmarznięty Dunaj skrzypi grudniowy śnieg
psy ujadają bezgłośnie z daleka światła Krems
und Stein gdzie morelowe nalewki łączą
obce sobie miasta z bezimiennymi rzekami
nad Narwią Wkrą i Wartą – wspominać nie warto
gnostycznych marcepanów złoconych pudełek
z kokardką gdy wręczasz bezdomnym w dzień
nienarodzenia ze zgniecionym konterfektem
muzyka en face w przekrzywionej peruce
co dodaje smaku niechcący strzepując
cukier puder na wanilinowy śnieg
w zapisie ponad fugą sonatą kantatą
eheu! eheu! eheu! eheu!
nie chcę Cię rozpuszczać, ale jesteś chyba jedynym męskim przedstawicielem młodego pokolenia w gronie liczącym się we współczesnej poezji; gwoli sprawiedliwości wspomnę o Robercie Allright'cie, ale on... przestał pisać; pozdrawiam serdecznie:)
report
Asie z tym młodym pokoleniem to wielka przesada:)) Pozdrawiam serdecznie:))
report
Dobry wiersz. pozdrawiam serdecznie.
report
Marylo -serdecznie dziękuję i pozdrawiam:))
report
daleko i ładnie cię poniosło na koniec świata (2 zwrotka odstęp po "gdzie), miłego Jarku:)
report
Jurku dziękuję,rzeczywiście zlało się:))
report
Świetny. Mozart może czuć się zaszczycony!
report
Gabrysiu - dziękuję! Wesołego świętowania:))
report