Słoneczniki i gołębie(appendix do pieśni szpitalnych)
Bożenie Kaczorowskiej
piszesz precz z czarnym krukiem
niech kołują białe gołębie
a w doniczce czeka słonecznik
pestki nie dla tych z obciętym uchem
wiesz przechadzają tutaj szafirowe obłoki
pod wieczór są różowawe jak landrynki
ze szpitalnego okna widać wieżę zameczku
w Opinogórze wieczorem księżyc
złoty ziewa au do przemykających kotów
pozując do obrazu Chagalla
wszystko się wydaje wtedy jednym
niedokończonym pragnieniem
a po co do 'w' Jarku...z tego co wiem koty w szpitalu maja nawet panstwowa diete:)) no ale opowiadaj, co tam u ciebie....bo sadze ze dedykanka wie...i co moge powiedziec jeszcze, dobrze ze taka dusze kolo siebie masz:))
report
Szel dziekuję ::))) Będę jeszcze 3 tygodnie w szpitalu...mówi sie trudno...:(
report
trzy tygodnie!! dasz rade przy takiej pigule:))
report
Muszę Szel:(
report
"niechkołują " czemu razem ? uspokoiłem się widząc już to co zwykłem widzieć u autora w wierszach -i mimo że wiersz się podoba to życzę szybkiej zmiany widoków i szpitalnego łóżka
report
Darku dziękuję. Wklejam w szpitalu , widząc tylko na jedno oko.:(Dziękuję ża uwagę:) Zmiana widoków niestety jest nierealna , 3 tygodnie... Pozdrawiam.
report
Wydaje się - sielanka. Tak pieknie, że chciałoby się pomieszkać. Ból staje się nierzeczywistością przynajmniej na chwilę
report
Podoba się Jarku
report
inny świat... przekonywująco.
report
Wishfull thinking. :)
report