wrażenie

jak martwo wyglądają
urokliwe uliczki Heiligenstadt
(dzisiaj dzielnica Wiednia)
nie przypominają tamtych
kiedy terkoczącą dryndą
powracał z miasta o zmroku
bruk potęgował stukot końskich kopyt
i obolały drżąc z zimna
myślał całą drogę w którym miejscu
dać wejście chóru w którym
oddać mocz bo pęcherz cisnął
po cienkuszu zbyt wytrawnym

Karol znowu przegrał u szulera
i trzeba płacić jego długi
i cóż ze moją mszę D-dur
siedmiu subskrybentów wykupiło
(prędzej zamówią za mnie mszę )
a książę Golicyn ten przewrotny Rosjanin
śmiał zamówić 3 kwartety
nic nie zapłaciwszy !


dobrze ze tutaj powietrze
czyste lżej oddychać

zaraz wyjdzie na spacer
musi tylko wziąć kajet
z obawą wychodzi
co będzie gdy trafi
na kogoś kto nie umie pisać
jak się z nim porozumie
nie umie odczytywać z ust
a może to tylko
takie wrażenie

Waldemar Kazubek
18 june 2010 at 17:54

Nie ma to jak kawał smakowitej prozy w poezji :) Bardzo dobre!

report

Wojciech A. Maślarz
18 june 2010 at 19:37

II symfonia D-dur op. 36 , dla Karola. (?) Masz niezwykłe wyczucie jeśli chodzi o rozłożenie dźwieków - aż się słyszy myśli peela (tutaj samego Ludviga, jeśli dobrze podążąm). Pozdrawiam,

report

Wojciech A. Maślarz
18 june 2010 at 19:52

Beethoven - Missa Solemnis (D-Dur, opus 123) Credo I. Słuchałem tego kilka dni temu. Czasem nakręcam się muzyką, szczególnie w podróży, a powyższy wiersz przypomina o muzycznych sytuacjach:)

report

Jarosław Trześniewski
18 june 2010 at 20:17

Waldku ,Wojtku-serdeczne dzięki, tak ,tak, myśli samego Ludwiga:):)szkoda tylko ze nie ma kursywy, w oryginale jest :( Pozdrawiam cieplutko:):)

report

Mirka Szychowiak
18 june 2010 at 22:25

oj, dopiero zobaczyłam, ze wkleileś. Taką opowieść wpleść w tekst poetycki! Moje uznanie.

report

Antos Stebrny
21 june 2010 at 10:31

Można z Panem deptać te uliczki i podsłuchiwać myśli muzyków. Dobre:)

report

Ewa Bieńczycka
24 june 2010 at 21:20

Proszę się nie gniewać o to, co napiszę, bo to nie jest komentarz wartościujący. Jestem malarką i nigdy nie odważyłabym się wejść w osobowość żadnego malarskiego geniusza, a o Van Goghu i innych malarzach naczytałam się wielkiej ilości utworów, nawet u noblistów i nigdy ich nie zaakceptowałam. Podobnie jest z takim Beethovenem. Bliższy mi jest pies rasy bernardyn o imieniu Beethoven, chociaż o bernardynach, z powodu ich wielkości, też wiem niewiele. Ale o Beethovenie dosłownie nic, jak i przed, tak i po przeczytaniu tego wiersza. Bo dzieło geniusza, które znamy, to zupełnie co innego, niż osoba twórcy. Z filmów biograficznych wynika, że to był straszny nerwus i choleryk i kto go tam wie, jak on się na ulicy zachowywał. Tak chciałabym, by wiersze wynikały z bezpośredniego przeżycia, stąd mój komentarz. Proszę się nie gniewać, bo przecież wiem, że poeta to wolny człowiek i wolno mu pisać o wszystkim i o wszystkich.

report

Waldemar Kazubek
25 june 2010 at 06:35

Pani Ewo, przecież tu nie o to chodzi! Przecież ten wiersz wynika raczej z "bezpośredniego przeżycia" muzyki mistrza i pewnej elementarnej wiedzy o jego życiu, niźli z jakichś tam filmów. Jeśli jest inaczej, to osobiście autorowi wiersza przypierdolę. Mam nadzieję, że nie będę musiał :) Nawet się nie broń Jarku, bo nie trzeba, tekst Cię broni.

report

Jarosław Trześniewski
24 june 2010 at 23:39

Mirko, Antos Stebrny, za odwiedziny bardzo dziękuję:) Pani Ewo ależ ja się nie gniewam:):) Dzieło geniusza ,oczywiście to zupełnie co innego niż osoba twórcy , jednak czasem osoba twórcy implikuje dzieło:) Filmy biograficzne i tak nie odzwierciedlą w pełni tego co było wewnątrz Ludwiga. Prosiłbym o zerkniecie pod "nazwać po imieniu ". Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

report

Ewa Bieńczycka
25 june 2010 at 11:35

Panie Jarku, moich dwóch synów ukończyło szkoły muzyczne i miałam w domu Beethovena aż do obrzydzenia i nie zasłużyłam sobie na taką złośliwość (odpowiadam chyba na komentarz skasowany, który przyszedł na moją skrzynkę pocztową) upominam się jako czytelnik o prawdę wiersza, o tę przestrzeń, która jest miedzy autorem a tą przysłowiową kartką papieru. W PLR -u dzięki takim jak Pańskie, niezaprzeczalnym umiejętnościom, o których słusznie napisał w komentarzu do mnie tutaj Waldemar Kozubek, można było napisać bardzo dobre wiersze o bardzo dobrych opiekunach Państwa. Wielu polskich poetów, którzy napisali mnóstwo panegiryków na temat sławnych postaci historycznych i patriotycznych przed wojną, bez trudu przesiadło się po wojnie na inne postacie. Naprawdę, uważam, że wiersze o Stalinie Wisławy Szymborskiej są niejednokrotnie lepsze od jej innych, ponieważ powstały z bezpośredniego przeżycia. Szymborska naprawdę w młodości była nim zafascynowana. I wierze w Pańską fascynację, miłość do tej muzyki, bo przecież motywy Beethovena jak i Bacha to cała muzyka młodzieżowa lat sześćdziesiątych, najświetniejszego okresu chyba Rock and rolla. Ale są pewne sprawy nieprzekładalne i literatura jest innym medium niż muzyka. Frazy Pańskiego wiersza to opis, to przecież nie melodia, a jakieś luźnie obrazki typu Lenin w Poroninie. Wszyscy musimy oddawać mocz w pewnym momencie, każdy z nas ma problemy z pracą, z codziennością i wierzę, że są pisane z autopsji, lecz jeśli te obrazki oddają muzykę geniusza epoki, to jest ona mało słyszalna. Jeszcze może przytoczę przykład jak to Celan jedzie do geniusza epoki z dziedziny filozofii już po zakończeniu II wojny światowej, do jego posiadłości w Alpach, gdzie stary filozof ma się dobrze, jest otoczony świtą, Europa wizytami sławnych ludzi składa mu hołdy i jedzie też do niego Żyd Celan. Heidegger ubrany był pewnie w skórzane tyrolskie majtki i myckę witając serdecznie poetę, bo cenił sobie rodzimy folklor. Celan jednak nie pozwala sobie na żadne złośliwości i nie pyta, dlaczego będąc takim autorytetem moralnym pozwolił przepuścić jego krewnych przez komin. On, poeta, o nic nie pyta. On opisuje alpejskie roślinki. A jednak cały ten najsławniejszy wiersz Celana dyszy pretensją. Czytelnik wie, że Celan ma pewną do niego sprawę. Ja nie wiem, jaką sprawę ma Pan Panie Jarku z Beethovenem.

report

Ewa Bieńczycka
25 june 2010 at 11:48

>Waldemar Kazubek Przepraszam Pana za literówkę w moim poprzednim komentarzu w Pańskim nazwisku, niestety, nie da się edytować komentarzy, jak widzę. Tak, dobrze mnie Pan zrozumiał, mój sprzeciw jest wobec nieokreśloności. Jeśli żywot Pana Jarka byłby podobny do losów syna Beethovena, z którego ojciec chciał zrobić muzyka, to bym zrozumiała sens jego powstania. A tak, to Pan chce zrobić z Pana Jarka nieomylnego poetę, a jednak o Panu w wierszu nic Pan Jarek nie pisze. Zawsze lepsze są wiersze odjechane, niż turystyczne pocztówki.

report

Jarosław Trześniewski
25 june 2010 at 13:45

Pani Ewo:):) Przeraziłem się. Nigdy ,ale to przenigdy nie napisałbym wierszy o dobrych opiekunach Państwa z którym się nie utożsamiałem. PRL był mi zupełnie obcy. Chyba mnie pani pomyliła z kimś innym. W stanie wojennym publikowałem w pismach kontestacyjnych , Więź, Powsciągliwość i praca w tamtych czasach były bezlitośnie tępione przez cenzurę. Wiersze Celana bardzo wysoko cenię, zaczytywałem sie nim zarówno jak i Mandelsztamem , Cwietajewą, Buninem, Achmatową, Brodskim i innymi . .Jaką mam sprawę do Beethovena? Myslę ze odpowiedź na to pytanie jest w wierszu: "nazwać po imieniu".Tam nie ma mowy o jakiejkolwiek nieokreśloności. Co do żywotów- Beethoven nie miał synów , Karol był bratankiem, którego Ludwig utrzymywał i płacił za jego długi...Pisze pani o obrazkach - no cóż jeśli odebrała pani to tak jako "Lenin w Poroninie" -bardzo żałuję. Ale to porównanie dla mnie jest bardzo nie fair. Pozdrawiam serdecznie:)

report

Wojciech A. Maślarz
25 june 2010 at 15:00

RADA POSTRONNEGO OBSERWATORA: Nie zabraniać innym poetom by pisali jak chcą!!!!!!!!!!!!!! Szacuneczek:)

report

Wojciech A. Maślarz
25 june 2010 at 15:00

RADA POSTRONNEGO OBSERWATORA: Nie zabraniać innym poetom by pisali jak chcą!!!!!!!!!!!!!! Szacuneczek:)

report

Wojciech A. Maślarz
25 june 2010 at 15:01

Nie wiem dlaczego dwa razy, ale to pewnie aluzja do Szymborskiej:)

report

Waldemar Kazubek
25 june 2010 at 18:15

Błąd, Pani Ewo! W ogóle Pani nie rozumiem. Pani dwóch synów? Prawda wiersza? Poeci, postaci historyczne, przesiadanie się? Stalin? Szymborska? Lenin w Poroninie? Celan? Robienie przeze mnie z kogokolwiek nieomylnego poety (tfy!)? Heidegger? Co to ma wszystko do rzeczy? Mam WRAŻENIE, że zapomnieliśmy o prozaicznym wierszu, bardo dobrym skądinąd. Pal licho literówki w obliczu tego.

report

Waldemar Kazubek
25 june 2010 at 18:18

A i autor pisze też o mnie - zawsze szczę po wyjściu z taksówki - gdziebądź :)

report

Ewa Bieńczycka
26 june 2010 at 11:07

Właśnie miałam zamiar oprotestować kumplowanie się Jarosława Trześniewskiego z moim ulubionym poetą Josifem Brodskim, wchodzę na Truml, a tu taka kocówa. Co to za sofistyka, Jarku? Czy ja w którymś miejscu posądziłam Ciebie o kolaborację z komuną? Piszę tylko, że to, że ktoś robi dobre portrety, nie oznacza wcale, że jego dzieło jest automatycznie dobre i jest sztuką. Posiłkuję się przykładami, jakie mi w tym wypadku przychodzą do głowy i jeśli jestem nierozumiana i tendencyjnie mi się tu coś imputuje, to przecież się nie wybronię. Jak oglądam teraz archiwalne filmy z ZSRR, gdzie pokazuje się portrety Lenina czy Stalina rozsiane po całym terytorium radzieckiego imperium, to nie można się nadziwić i nazachwycać ich naprawdę świetną robotą i wspaniałym rzemiosłem. To nie pomniki dzisiejszych papieży w Polsce, nieudaczne i pokraczne. To robili najlepsi z najlepszych, utalentowani, wybitni artyści radzieccy. Jeśli dzisiaj Ci sami, bezrobotni rzeźbiarze chcą się przerzucić ze swoimi umiejętnościami do Cerkwi, to podobno zostają odrzuceni, jako może nie splamieni, ale jako nie metafizyczni. Spotkałam niedawno na plenerze malarskim rosyjskiego malarza, starszego ode mnie i on mi o tym opowiadał. Ale ja tu na forum się męczę z przykładami, przytaczam różne sytuacje, podaję nazwiska, i okazuje się, że tylko wiersz jest ważny. No, jeśli tylko wiersz, to przecież napisałam, że artyście wolno wszystko, bo twórczość to wolność. Ale żaden twórca nie istnieje bez odbiorcy i dopiero ta symbioza daje dzieło pełne. Ale widać, jestem odosobniona, więc nie bierzcie mnie pod uwagę. Powiedziałam, co wiedziałam.

report

Jarosław Trześniewski
26 june 2010 at 12:51

Ewo , bardzo dziękuję:):)Przepraszam ,że tak odebrałem twoja pierwsza wypowiedz,teraz wiem,że co innego miałaś na myśli, podoba mi się twoje votum seperatum i je akceptuję ,przyjmuję do wiadomości:):) Każdy ma prawo do swojej wizji artystycznej i swojego wrażenia ,jak i wyrażenia swojej opinii i tego nie sposób kwestionować. :):)Przepraszam ,że tak sofistycznie napisałem. I nic nie poradzę że poznałem osobiście Brodskiego :):) Pozdrawiam serdecznie:)

report

Waldemar Kazubek
26 june 2010 at 13:06

O kurdę - ja też zaczynam coś rozumieć. Ale w takim razie, Pani Ewo, krócej, celniej, zrozumialej! Można nawet i bez przykładów, te zawsze można mnożyć. Pozdrawiam serdeczniej!

report

Ewa Bieńczycka
26 june 2010 at 15:21

Panie Waldemarze, skracam się jak mogę, tak się streszczam w moich komentarzach, że Pan mnie nie rozumie. Jarosławowi Haškowi zajęło spisanie przykładów, za które nie poszedłby do więzienia, które podaje jego literacki bohater Szwejk, cztery tomy. A Pan chce, bym pisząc o poezji Jarosława Trześniewskiego, tak, by się nie obraził, zmieściła w dwóch zdaniach. Nie chcę nikogo tutaj obrażać, chcę być w trumlowej wspólnocie poetyckiej, ale ja nie mogę kłamać. Nie mogę napisać, że to strasznie ciekawa poezja o Beethovenie w czasach, gdy wchodzą na całym świecie nowe kierunki, gdy szuka się niecierpliwie nowych środków wyrazu, zarówno w muzyce, jak i w poezji, a tu bezkrytycznie liżecie się wzajemnie po fiutach i jesteście sobą zachwyceni. Co to, jakieś portalowe wieczorki przy świecach? Tu ma iść na noże, bo poezja to nie przelewki, to sprawa na śmierć i życie. A Brodski? Właśnie Brodski! Przecież, jeżeli Jarku go poznałeś, to to już był człowiek uznany, u nas na UŚ w Katowicach miał taką publiczność, jak jakaś światowej sławy gwiazda muzyki popowej. A czy ktoś z tego tłumu, z tych polujących na autografy wiedział, co to jest „Brodski”? Brodski, to poezja o istnieniu artysty w czasie niemożliwym, a nie na poetyckich wieczorkach czy nadawaniu uniwersyteckich tytułów. O tym jest poezja rosyjska, od Puszkina po Brodskiego. O poezji niemożliwej, o poezji mimo wszystko, o sprzeciwie i przełamywaniu. To nie jest próżne wołanie o wolność, ani polityczny sprzeciw. Pamiętam ten jego wiersz o zasłonach kuchennych w kratkę, które nie mogą wisieć w domu, bo przypominają kraty więzienne. Nie na darmo patronuje Brodskiemu Achmatowa ze swoim tragicznym życiorysem. I nie da się mówić o tej poezji bez pewnej histerii, ponieważ to jest klimat gorący. Ale Ja Ciebie Jarku nie oceniam, ja tu wpisuję swoje trzy grosze, jak ja to widzę. Mnie autentycznie boli poezja, ja czytam ją całą sobą, jak robił to właśnie Brodski. Jest to w jego esejach.

report

Waldemar Kazubek
27 june 2010 at 16:15

Ewo, tu "może", ale nie "musi" iść na noże. Dlaczego miałbym kogoś jebać za coś co mi się spodobało? Ja, cokolwiek byś tutaj nie nawypisywała, choćby i w pięciu tomach, nie mam zamiaru zmienić komentarza, który zupełnie przypadkiem jest pierwszy pod samym wierszem a zupełnie nie przypadkiem jest krótki i w miarę przemyślany. Przydługawa i coraz bardziej nużąca parada klasyków, którą nam tutaj serwujesz sprawiła, że nawet zapomniałem o wkurwiającym "lizaniu po fiutach". To nie przelewki, to nie sprawa na śmierć i życie, to zwyczajne ględzenie.

report

Jarosław Trześniewski
26 june 2010 at 18:24

Ewo:):) Zachęcam zatem do lektury mojej Elegii na odejście Josifa Brodskiego ,specjalnie dzisiaj wkleiłem dla Ciebie. Pozdrawiam serdecznie:)

report

Ewa Bieńczycka
27 june 2010 at 16:30

> Waldemar Wiem, Waldemarze, już nie będę. Coś mi starczo odbiło.

report

Waldemar Kazubek
27 june 2010 at 19:48

Najpierw człowieka wkurwisz a potem jeszcze rozśmieszysz! Jak baba :) Szacuneczek.

report

Ewa Bieńczycka
27 june 2010 at 20:15

Waldemarze, komentatorzy są różni. Jedni ciurkają skąpo słowami, ja postanowiłam swój roczny zasób wydajności słownej wydatkować od razu. Jak słusznie zauważyłeś, wyczerpałam już swój limit. Więc pozwól, że zamilknę i dopiero odezwę się w cudzych wątkach za rok (jeśli dożyję, bo już starą babą jestem).

report

Jarosław Trześniewski
27 june 2010 at 20:25

Ewo:):) błagam tylko nie starczo:):)I odzywaj się częściej bo rok to zdecydowanie za długo:):) Waldku :):) kobieta przewrotną jest, a chyba nie będziemy tu rozważać o parytecie płci i tym podobnych. Pozdrawiam was serdecznie:)

report

Igor Bielenik
17 july 2010 at 20:55

komentarze pani Ewy to perełki! a wiersz wart tych pereł. ciekawy. pozdrawiam serdecznie

report

Jarosław Trześniewski
24 july 2010 at 09:44

Igorze - bardzo Ci dziękuję:):)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register