Tryptyk nadniemeński

1.Alicja w krainie moczarów
 
na bagnach wokół rzeki Roś znalazła paproć
będzie napar lekarstwo na raka 
na  zimę  węgla jeszcze starczy
i trzeba dać na mszę żeby nie wrócił
Związek Radziecki
 
**
 
U ciotki Ali  grzyby kiszone i razowy chleb
z masłem  herbata gruzińska  z samowara 
na  zimę  węgla jeszcze starczy
i trzeba dać na mszę żeby nie wrócił
Związek Radziecki
 
***
Ciemny ten  Roski kościół świetej Trójcy
a Jezus  leci z rąk Ojca oddaje ducha
na zimę wegla jeszcze starczy
i trzeba dać na mszę żeby nie wrócił 
Zwiazek Radziecki
 
2.Hejnał
 
zbyt głośna trąbka nad wysokim brzegiem
rudawej rzeki płoszy pliszki wróble 
jest las co zastygł grób Cecylii Jana
i msza za pokój ich dusz nieustannie
odprawiana w Wołpie Łunnie Rosi
 
tuż przy mogile powstańców sklep leśny 
(drewniana chałupa ze zbutwiałym gontem)
największy zbyt mają pięciolitrowe butle
z brozowym sokiem  i lepkie landrynki 
sprzedawane w ruloniku z gazety
(jedna z nich przykleja się do twarzy
prezydenta  stanowiąc akt
antypaństwowy)
i  trzeba dać na mszę
żeby nie wrócił
tu nigdy
Związek Radziecki
 
3. Amen
żwirowy trakt  prosto do Łunny
prowadzi wieże kościoła i cerkwi
od wieków zawsze tu zostają  razem
 
nietłukące talerzyki z konfiturą agrestową
na ścianie dywan prezent z Samarkandy
to  od wuja Wacława zesłańca z Irkucka
przyjechał kiedyś po  Ostrobramską 
zobacz jak blisko do domu na cmentarz
będę leżała z Bohatyrowiczami
i trzeba dać na mszę za mnie za
nas wszystkich na wieki wieków


amen

JoT Eff
5 november 2011 at 18:55

Muszę i tutaj to napisać - wspaniały, przepiękny wiersz. Mądry i wzruszający. Dziękuję. Czytam go w kółko.

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:00

Joasiu- bardzo, bardzo dziękuję. Ten tryptyk wchodzi w skład cyklu"Przypowieść apatrydzka".Dla mnie bardzo ważny, ukaże sie w tomiku ,kiedy -dam znać( tomik masz obiecany na 100 procent).

report

JoT Eff
5 november 2011 at 19:06

bardzo się cieszę, gdybyś zgubił mój adres to daj znać, Jarku!

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
5 november 2011 at 19:05

Jarku, widzę, że wojażujesz trochę, wojażujesz...:))) Nie tak, jak ja... Udany wiersz!

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:13

Małgosiu , ten wiersz jest owocem klilku moich wojaży w rodzinne strony taty na Białoruś. Ostatnio byłem 4 lata temu.Tryptyk, o czym wspominałem wcześniej jest częścia przygotowywanego tomiku .Dziękuje z serca.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
5 november 2011 at 19:15

Ale wracasz tam w wierszach. I widać, że temat ten siedzi Ci głęboko w sercu, więc jak sądzę, nie raz jeszcze będziesz wędrować tymi ścieżkami... Powodzenia!

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:23

O tak, to tkwi...

report

Meris
5 november 2011 at 19:18

To prawda,nie da się przeczytać tego wiersza jeden raz i zapomnieć.Trzeba wrócić do niego i potem raz jeszcze.Najbardziej podoba mi sie fragment z ciotką Alą i chlebem razowym.Daje swojskie odczucia,dzięki którym autor staje się bliższy czytelnikowi.

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:44

Dziękuję z serca, jestem poruszony.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
5 november 2011 at 19:24

A ja chciałabym trafić na grób Jana i Cecylii. Wzruszają tez lepkie landrynki w gazecie, rozrzewnia drewniana chałupa z gontem...

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:43

Ten grób w ciemnym lesie -poraża. Prostotą. I za nim zaraz wysoki brzeg Niemna...Drewniana chałupa ze sklepikiem -jak najbardziej autentyczne. Landrynki też.

report

Wanda Szczypiorska
5 november 2011 at 19:31

Twardy orzech dla niesentymentalnego sceptyka.

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:44

Wando, mam tego świadomość.Ale musiałem...

report

Marion
5 november 2011 at 19:45

Jarku, wzruszyłeś. O tamtych stronach chyba nie można inaczej. Świetna kreacja - ludzie i miejsca.

report

Jarosław Trześniewski
5 november 2011 at 19:51

Marysiu, dziękuję. Tak, nie można inaczej. Do dzisiaj mam skurcz w gardle.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
5 november 2011 at 19:50

Jeszcze Niemen... Wierna rzeka...:)))

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
5 november 2011 at 19:59

Taka inna "Podróż do krainy słodyczy"...

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:46

Małgosiu :)) dziękuję:))

report

sam53
5 november 2011 at 20:45

Jarosławie...bardzo na tak...szczególnie, że to na rzut kamieniem ode mnie... tylko wyrzuciłbym "z" albo sprzed konfitur, agrestu, Samarkandy lub Irkucka........w ostatniej /pozdrawiam

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:47

samie53, wiem, wiem:)) dziękuję serdecznie:)

report

Darek i Mania
5 november 2011 at 21:44

jestem pod wrażeniem - stara dobra poezja a zarazem współczesna :) ( próbowałem zapisać wcześniej komentarze ale wcinały się między istotne rozmowy i wykasowałem ) -czytam już sam nie wiem który raz i urzeka mnie wiersz (a nawet trzy)

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:48

Darku ,tym bardziej dziękuję!

report

. .
5 november 2011 at 21:58

Na pewno nie do jednorazowego czytania. Takie mam Jotku wrażenie jakbyś był tylko narzędziem, jakby tylko przechodziły przez Ciebie te słowa. A o to chyba chodzi. Pieknie:)

report

gabrysia cabaj
6 november 2011 at 07:34

co za wiersz - niesamowity!

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:50

Gabrysiu - serdecznie dziękuję, spłacam tym wierszem dług wobec -moich na wschodzie...

report

An - Anna Awsiukiewicz
6 november 2011 at 08:18

Ten wiersz żyje:) Nie moje klimaty, a jednak pociąga:) Ma moc:)

report

Jarosław Trześniewski
3 december 2011 at 10:28

An dziękuję:))

report

ezo**
6 november 2011 at 08:52

jestem tu nowa, więc nie znam Twojej poezji, ale możesz być pewny, że znalazłeś we mnie kolejnego czytelnika...

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:52

ezo, witam serdecznie na Trumlu, zapraszam do lektury , dziękuję za miłe słowa.

report

ike
6 november 2011 at 09:48

wiesz? nawet się czepiał nie będę ? :) bardzo :) hey, Jarku, możesz odetchnąć :)

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:52

Oddycham z ulga wiese:))) Dziękuję z całego serca:)

report

budleja
6 november 2011 at 10:02

bardzo dobry wiersz, zatrzymuje, chwyta za serducho:))

report

Jarosław Trześniewski
6 november 2011 at 16:53

budlejo - serdecznie dziękuję:)

report

Jarosław Jabrzemski
6 november 2011 at 12:36

Tak!

report

Jarosław Trześniewski
7 november 2011 at 22:05

Jarku dziękuję:)

report

Wojciech A. Maślarz
9 november 2011 at 18:35

Lubie tamte strony, szczególnie te bardziej na północ, poczynając od Kowna itd. Pozdrawiam:)

report

Jarosław Trześniewski
10 november 2011 at 13:24

Wojtku , wszak to tereny wielkiego Księstwa:) Dziękuję:)

report

Wanda Szczypiorska
17 november 2011 at 21:23

http://www.supershare.pl/?d=EEDF7D762

report

laura bran
1 december 2011 at 17:24

stylizowany akcent? podkreśla smak wiersza.

report

Jarosław Trześniewski
3 december 2011 at 10:29

Wando, Lauro- serdeczne dzięki:))

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
17 november 2011 at 21:41

Pani Wando, jak zwykle, interesująca interpretacja :)))

report

Jarosław Trześniewski
3 december 2011 at 10:29

Urzekająca ,prawda Małgosiu:)))

report

Janusz Opyrchał
3 december 2011 at 13:21

Ten wiersz brzmi jak "dumka"... Szczipatielnyj :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register