Dzielnica śródziemnomorska

                                                  dla Madzi i Jacka
Ulica Egejska Pełno bladych dzieci
Winorośl pełznie długo do ósmego piętra
Przez szare skały bloków wspinaczka w atlasie
Mapa trochę zagmatwana Barwa nie pasuje
do nizin i do wyżyn Depresja zdumienia
poniżej poziomu morza Między beton zieleń
wpięta kanciastą linią Też nie oznaczona
Ulica Katalońska Z dziesiątego piętra
Magdalena z Jackiem machają rękami
Będziemy pili wino z słońcem Barcelony
Nie szkodzi że jest ono z sąsiedniej Walencji
Tylko szklankę popychasz w rubinowy więcierz
Ten balkon to nasz yacht W stronę Balearów
Magdalena chce płynąć Jacek trzyma ster
Nie ucieknie nam pejzaż Zdążymy okrężnie
Przez bibliotek cieśniny w jakąś białą księgę
dopłynąć Sącząc wino o spokojnym zmierzchu
Bedeker kolorowo wytrząsa w pośpiechu
oferty Katalonii - Niedaleko wszędzie
Między Marsylską w stronę Korsykańskiej
statki na Bonifacio biorą nagły skręt
Wracasz liściem geranium W zapachu lawendy
Magdalena w mantylce gotuje kolację
a Jacek mocno stuka w cyryliczny klawisz
Tłumaczy trochę dłużej Zaraz szybko skończę
Nad nami jest Hiszpania z twierdzami Grenady
wplątana w złym pośpiechu w werset arabeski
Obok tu jest pracownia Nieznany artysta
suszy płótna wilgotne od łzawiących farb
Dźwięk klucza do suszarni słoneczną symfonią
przekrada się gdy mocny napar nocy
zalewa światło Już kluczą niespokojnie drzwi
Nad oknem strzęp zerwanej - powiewa - zasłony
Magdalena zapala jasne główki świec
I skwierczy granatowy wieczorowy mankiet
u Jacka gdy czytać po hiszpańsku -
wiersze - zaczynamy

lipiec 1984

Wanda Szczypiorska
20 august 2010 at 11:44

I ten klasyczny, homerycki opis powstał w czasach szalejącego postmodernizmu?

report

Wanda Szczypiorska
20 august 2010 at 11:55

Odwołuję to, co powiedziałam. Wspięłam sie na półkę z Twórczościami z tego okresu i znalazłam Urszulę Kozioł, Białoszewskiego, Iwaszkiewicza oraz inne, całkiem przyzwoite wiersze.

report

Jarosław Trześniewski
20 august 2010 at 12:07

Ależ Wando:):) Chyba tak źle nie było:) Mam nadzieje że nie popełniłem faux pas publikując to :):)

report

Wanda Szczypiorska
20 august 2010 at 12:18

Ależ nie. To piękny wiersz. Zastanawiam się tylko jak był usadowiony w tej epoce. Chyba bardzo dobrze. Ale dlaczego tak spoważniałeś nagle? (zdjęcie)

report

Jarosław Trześniewski
20 august 2010 at 13:34

Pani Wando :):):) awatarek i tak niebawem zmienię na bardziej frywolny:):)

report

Aleksander Selkirk
20 august 2010 at 13:45

zajmuje mi dluzej czytanie dluzszych wierszy, bo bardzo jestem roztrzepany, ale tu jest bardzo fajnie, lekko, gawedziarsko, ale z refleksja

report

Jarosław Trześniewski
20 august 2010 at 14:18

Tym bardziej jestem rad Aleksandrze:)

report

X
20 august 2010 at 16:22

potoczyla sie opowiesc..przytrzymala mnie od poczatku do konca..nielatwy wiersz pzdm:)

report

Jarosław Trześniewski
25 august 2010 at 21:32

Dziękuję Quasi.modo:):)

report

Szel
20 august 2010 at 16:52

predko zazales pisac Jarku!! ile masz wierszy w soim dorobku? ...milego:)

report

Jarosław Trześniewski
20 august 2010 at 17:10

Nie tak dużo Szel. Pierwszy moj tomik to ok 40 wierszy,drugi ok 30, trzeci 25. A kudy mi liczbą wierszy do Bartka:):) A czy wcześnie zacząłem? Hmm.

report

Szel
20 august 2010 at 17:29

skad moge wiedziec ile miales lat kiedy napisales pierwszy wiersz:) ja pisze dopiero od ok. trzech lat Bratek pisze miniaturki one mu same wypadaja tak jaby wytrzepywal glowe ale wiadomo tak niedawno zaczelam je czytac a ubostwiam je, lubie taki styl pisania:)

report

Elżbieta Trynkus
20 august 2010 at 21:30

No, po dłuższym trumlowym niebycie wytarzałam się wręcz w pięknym, pachnącym wierszu. Dziękuję, dobrze mi sie zrobiŁo.

report

Jarosław Trześniewski
25 august 2010 at 21:33

Boże pachnącym:):)no tak, aromat wina...

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
22 august 2010 at 19:14

ten tekst plynie i chwytam oburacz znaczenia jakimi mnie zalewa, choc rak tak szeroko nie rozpostrzec by wszystko uchwycic, niemozliwe, plynie dalej niz moj wzrok, plyne jego sladem, bardzo milo wieje w oczy wiatr domyslow...

report

Jarosław Trześniewski
25 august 2010 at 21:34

płynnie dziękuję i dygam:):)

report

Awatar
25 august 2010 at 20:51

Ten balkon to nasz yacht i dalej płynie czytanie, pozdrawiam

report

Jarosław Trześniewski
25 august 2010 at 21:35

O tak ,było ,minęło yacht odpłynął i rozbił się ...

report

Elżbieta Trynkus
25 august 2010 at 22:10

Ależ Twój wiersz pachnie Południem, ciepłem i winem też. Dobra rzecz takie zapachy.

report

Jarosław Trześniewski
11 september 2010 at 15:13

Elu dziękuję:):)

report

Wojciech A. Maślarz
27 august 2010 at 19:19

Mocny napar dobrej poetyckiej opowieści:)

report

Waldemar Kazubek
11 september 2010 at 15:04

W piątek wyruszam do Andaluzji. Mam nadzieję, że tam, lub po powrocie, napiszę lepszy kawałek. Wtedy będę się mógł chwalić, że jestem autorem wiersza lepszego niż bardzo dobry. P.S. Wiersz powyższy podgrzał moją ekscytację związaną z wyjazdem, dzięki.

report

Jarosław Trześniewski
11 september 2010 at 15:19

Waldku ,już czekam na nowe inspiracje, zarówno w poezji jak i w fotografii:):)Myślę ze napiszesz arcy:):) Mam tylko jedna przestrogę! Uważaj na tancerki flamenco:):) A propos kiedyś się nam zebrało na hiszpańskie tańce i żeby było ogniście , zabrakło nam kastanietów, wiec Moja wpadła na pomysł by dwie fajne protezy po jednej z jej ciotek wykorzystać( leżały bezużytecznie w szufladzie starego trema ), sztuczne ząbki poodpadały, ale wrażenia dźwiękowe i wizualne były niezapomniane:):) Dans macabre:):)

report

Waldemar Kazubek
11 september 2010 at 15:24

Ty i te Twoje ciotki, babki i stryjenki! Przyznaj się - połowę z nich wymyślasz, ku mojej uciesze!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register