ból się zaczyna
od istnienia ogrodów
rozkoszy ziemskich
za olszyną blisko rzeki
las co udaje że nas
nigdy nie opuści
w noc sierpniową
psy ujadają jeże kulą
fioletowe pyski ostów
drażnią wiewiórki
liście łopianu
pisk nad piskami
kłujący w uszy
bez partytury
czytam bez *istnienia. romantycznie, malowniczy obrazek, każe się zatrzymać na dłużej, a nawet troszeczkę zatracić.. ogarnia nostalgia. uciekam, bo się rozkleję ;) kasiowa pozytywka :)
report
Kasiu ,dziękuję z serca , istnienie- istotne ,istotnie:)
report
Cacy
report
'za olszyną blisko rzeki' - i można było być w domu
report
Gabrysiu:))
report
Znać rękę ćwiczoną w sztuce słowa.
report
Waldku ,oby tylko owa ręka była ręką farbiarza( chyba znasz eseje?) a nie rutyniarza:) Dziękuję stary druhu!
report
pycha...
report
Witac ,obym nie popadł w...:)))
report
cholera Jarku..czyzbys byl psem ogrodnika? i tu ci powiem szczerze...to twoj moj najukochanszy wiersz:))))
report
Szel bardzom rad:)
report
Panie Jarosławie, czytać Pana jest ogromną przyjemnością.
report
Dziękuję Skrzypku:)
report
Jarku, tajemnicze te opuszczenie... Widzę odniesienia do biblijnego Raju, Ogrodu Oliwnego. Może wszystko jednak ma szansę skończyć się dobrze?
report
Małgosiu wiersz pisałem w sierpniu, w szpitalu. Dowiedziałem sie wtedy o śmierci poety Andrzeja Jopowicza- Baribala...i Jego pamięci - zadedykowany.
report
Rzeczywiście przykre doświadczenie. Trudne do przyjęcia zwłaszcza w szpitalu... Mam nadzieję, że w niebie poeta ujął się za Tobą i Twoim zdrowiem...?
report