18 november 2013

poetry

Tomek i Agatka
Tomek i Agatka

koziorożec

Po rozżarzonych węglach w półpłynne wrota baśni –
ledwie słyszalne kliknięcie – i maleńka zapadka uruchamiała szyfr, 
zamieniając pojedyncze impulsy w kawalkadę dziecięcej radości.
 
Miedziany pieniążek wrzucony do kryształowej studni.
Plusk! – Za twoje myśli wszystko co zechcesz: księżyc i słońce i gwiazdy... 
Z zegarmistrzowską precyzją kolejne światy rozpadały się na fraktale, 
– wtedy jeszcze nie rozumiałam ciekawości zamkniętej w tak drobnych palcach.
 
Zapadnięte oczy chodzącej lalki – 
miała długie włosy i ręce za które dawała się prowadzić, 
mechanizm okazał się zbyt kruchy.
 
Zerwane struny gitary… i blizna na czole noszona z godnością, 
druciki wystające z kalkulatorów, radia tracące głos, 
dźwięki trzeszczącej taśmy z zapisem – a ja lubię tam gdzie jest brudno.
 
Kiedy strumień suszarki brał górę nad zupą ogórkową,
wszystkie te siostrzane obawy miały sens, bo przecież
kaleczyłeś stopy szkłem, rozbijałeś kolano czy łamałeś obojczyk.
 
Uwielbiałam te twoje cyrkowe akrobacje i leśne wycieczki
z podglądaniem saren. 
 
Migawki zdarzeń wpisane w zębatki rozpędzonych rowerów, 
wyhamowywanych nie w porę; stępione ostrza łyżew, połamane narty, 
matczyny flakon, którego nie dało się poskładać. 
 
Całe galaktyki wspólnych potknięć,
i jednocześnie odłamkowa pamięć skazująca na strzępy,
boleśnie kłująca ciszą i zamazanym tłem.
 
Adapterowa igła wciąż zacina obrazy, 
gdy ja w twoich oczach odkrywam
zawsze ten sam kosmos.

alt art
18 november 2013 at 10:13

w rozmazanych pikselach dojrzewają..

report

Tomek i Agatka
18 november 2013 at 19:30

w rozmazanych pikselach dojrzewają do pustki...

report

Tomek i Agatka
18 november 2013 at 19:31

osowiałe poranki tracą kontur i gniją/ w rozmazanych pikselach dojrzewają do pustki/ płochliwe drżą w półmroku jak migotliwe chochliki/ kulą się jeżem z chłodu i depresyjnie skwierczą/ pod otuliną leśnej darni/.................................. http://truml.com/profiles/80252/poetry?page=3

report

Tomek i Agatka
18 november 2013 at 19:37

Wszyscy powoli dojrzewamy do takiej pustki. Alt Arcie, wyczuwam, że byłeś i tu i tam, po stokroć Dziękuję za Twoją obecność. Pozdrawiam ciepło : ) Agnieszka

report

alt art
19 november 2013 at 14:31

przecie mnie się nie dziękuje..

report

Tomek i Agatka
21 november 2013 at 16:45

Alt Arcie, ależ oczywiście, że się Dziękuje, i to bardzo, bardzo! A zatem czynię to jeszcze raz z ukłonem i dygnięciem, tak jak to tylko najpiękniej tomgatek smok potrafi;) Pozdrawiam radośnie : ))

report

Hania
18 november 2013 at 20:36

plusk...

report

Tomek i Agatka
18 november 2013 at 20:41

Haniu pozdrawiam z radością. Buziak :*

report

Hania
18 november 2013 at 20:43

Buziak:) zaraz po plusku:)

report

Darek i Mania
18 november 2013 at 21:09

skąd ja to znam ; rower, łyżwy, narty, gitara bez strun, popsute radio itd jeszcze był wywrócony stary kredens z talerzami i szkłem w kuchni bo na nim były olbrzymie wafle, pocięte skrzypce pradziadka zdjęte z zabytkowej szafy ze świecznikami i rzeźbą .. zatrzymało i wspomniało się :)

report

Tomek i Agatka
18 november 2013 at 21:56

Darku, pomimo iż to dzieciństwo nie było usłane różami bez kolców, i zawsze jakaś burza z gromami wisiała w powietrzu, to jednak, kiedy podążam w tamtym kierunku, a robię to codziennie, dziękuję w myślach, że nie jestem jedynaczką, troje braci to skarb, smutek mnie ogarnia, że moje dziecko już tego nie doświadczy, z bogactwem tamtych dziecięcych dni spędzanych w codziennym rozgardiaszu razem - ramię w ramię, wypełnionych od małego obowiązkami, ale przecież i wspólną zabawą, wycieczkami, może troskami, ale i szczerą radością i uśmiechem - z tym wszystkim idzie się w życie o wiele raźniej. Procentuje i dodaje sił. I tak jak nie ma dnia, żebym nie myślała o swoich braciach, tak nie ma chwili, żebym nie pamiętała ich właśnie takimi, jakimi byli dawniej (w tych smarkatych latach) I żaden kontakt nie potrafi zdziałać tego, żebym nie spoglądała w ich twarze inaczej, jak widząc te dziecięce rysy i ciekawość zapisaną w oczach. Ta właśnie ciekawość wszelaka sprawiała, że często pakowaliśmy się w rozmaite tarapaty, ale przecież takie są właśnie dzieci, że muszą same wszystkiego dotknąć i doświadczyć. Nie zliczę wybitych szyb, luster, były spadające meble, połamane palce, obojczyki, zszywane czoła, brody. Sama mam taką bliznę po prawej stronie czoła, sporą - po walce z bratem o gitarę właśnie, poprawioną później o kant przedpokojowego rogu, bliznę pod wargą, a także na łydce - od zębatek dziadkowego roweru, trzeba było to wszystko przeżyć, żeby po czasie wspominać z uśmiechem jednak i tęsknotą do tamtych szczeniackich chwil, błogo było być nieświadomym co przyniesie dorosłość. Jakże różnią się te światy od siebie, Dzisiaj, kiedy wokół jest wszystko, czego dusza zapragnie, tęsknimy za tamtym spędzaniem czasu, bo nawet kiedy gasło światło w pokojach, były jeszcze pukania przez ścianę i nocne schadzki, długie rozmowy i opowieści, na ile tylko pozwoliła nasza wyobraźnia. Pozdrawiam ciepło i Dziękuję pięknie : )

report

Wieśniak M
18 november 2013 at 21:13

jest w naszej przeszłości wspólny mianownik, czy dla przyszłych pokoleń też przeszlość pisana będzie wspołnym kodem?:))

report

Tomek i Agatka
18 november 2013 at 22:05

Myślę, że dla każdego kolejnego pokolenia ten kod jest inny, wierzę jednak, że wspólnym mianownikiem będzie zawsze potrzeba bliskości i rodzinnego ciepła, zrozumienia i życzliwości, oparcia i poczucia, że nie jest się w rozmaitych życiowych momentach samemu na tym świecie. Wieśniaku, Dziękuję i pozdrawiam radośnie :))

report

Tomek i Agatka
21 november 2013 at 16:47

Duszku, Dziękuję ślicznie za czytanie i pozostawiony ślad. Pozdrawiam serdecznie. :)) Agnieszka.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register