w dosłownym tłumaczeniu 'image sans pas' = 'obraz bez kroków' (wyrażenie 'sans pas' czyta się niemal tak samo jak słowo 'sympa'; 'sympa' jest argotycznym skrótem słowa 'sympathique' - stąd gra słów i znaczeń ;))
jasna uwaga. Obraz przekazał co oczy widziały. Nawet bardziej podkreślił. A słowa, choć pod wpływem, narastały w oderwaniu od obrazu :) Nie przekładałem nie układałem ;) Gra słów wyszła sama z siebie, i tylko przez przypadek, gdy stawiałem kropkę której nawet nie widać ;) Dziękuję Aśćka.
ale mnie nie o to:( że całość pikna a ja nie muszę tego argumentować. Matko, tłumaczenie komplementów to zgaga savoir vivre'u..tak czy owak całość wciągająca Damianie Paradoksie Królu Perski:)
cień na gigancie - zwiał włascicielowi, błąka się teraz, przegląda w witrynach, lecz coraz bardziej czuje się samotny.Podoba mi się zdjęcie i słowa do niego, według mnie świetnie dobrane :)
podoba nam się obojgu, Autor wiedział czym nam dogodzić ;) A tak w nawiasie, proces mego postrzegania zbiegał się z Twoim i od tego momentu umieszczono nas na sferze niebieskiej jako psy gończe biegnące razem :)
tu nie nasz szczęścia w swojej obronie. Kocham sosny! A gdy pyłem kwiatowym zakrywają wszystko, wszystko nad Atlantykiem nabieram karnacji żółtej i pełnej radości :)
przy zawrotnych prędkościach świat skurczył się jak podeszły staruszek;) Do Atlantyku niedaleko granicy Hiszpańskiej szybką koleją mam cztery godziny. Dlatego sosny się tu zjawiły :) Bo tam olbrzymie lasy sosnowe. Dziedzictwo Napoleona który osuszył nimi bagna i moczary regionu 'Les Landes'
byłam kilka razy nad oceanem, za pierwszym, to prawie się popłakałam ;)) cudne uczucie stac po kolana w oceanie i patrzeć w dal. Czułam się wtedy i malutka i wielka jednocześnie :) przez trzy dni nocowałam w namiocie na skałach w odległości kilkudziesięciu metrów od falującej wody, obudziła mnie poranna bryza, widziałam foki, lisa i jadłam świeżo złowiona i upieczoną makrelę - to są dla mnie jedne z najlepszych wspomnień. No to któregoś dnia wybierz się nad ocean w moim imieniu :))
wkrótce tam będę. Tam moja ucieczka od cywilizacji ;) Pomyślę o Twoim pragnieniu. Pięknie opisałaś swój pobyt nad oceanem. Aż zjadłbym teraz wędzonej makreli :)
przy rybce przywołam Twoje słowa :) Ale to dopiero za miesiąc. Zanim jednak, to trochę rozjazdów mnie czeka ;) Dziękuję, deRuda i ryyyyyysuj bo patrzę! :)
wracając do samego początku naszej sympatycznie zawrotnej rozmowy, Ananke, powiem tylko że bardzo rzadko kadruję zdjęcia. To jest nieruszone. Kadruję okiem przy robieniu zdjęcia ;) Zauważyłem, że Truml pasjonuje się kadrowaniem ;)
Bo kadrowanie to ciekawa zabawa (oczywiście zależy co kto lubi). Kiedyś podzieliłam zdjęcie na 3 części. Znajomi nie mogli uwierzyć, że to części tego samego zdjęcia. Inny klimat, nawet oświetlenie. Zdarza się,ze robię zdjęcia szybko. A w domu zastanawiam się jak podkreślić to, o co mi chodziło.
nie tylko truml pasjonuje się kadrem, ale wogóle świat fotografii, to istotne jak podaje się dany obraz, wiem, że nie lubisz kadrować,ale zdjęcie takie jak to naprawdę zyskuje
nie zaniedbuję kadrowania ale unikam by stał się linią przewodnią po zrobieniu zdjęcia. Trafne skadrowanie okiem przy robieniu (zdjęcia) zrzuca ciężar 'obróbki' po fakcie ;).
Pewnego dnia Cień Który Chciał Zobaczyć Prawdziwy Blask zapragnął opuścić bezpieczny, ale przeraźliwie nudny Świat Kolorów Wtórnych . Pełno Ich było wszędzie; na szyldach, w gablotach i na wystawach ciągnących się kilometrami, jak Świat ten był długi i szeroki. A Cień nade wszystko chciał ujrzeć prawdzie barwy, żywe, ruchliwe, roztańczone wśród migotów, załamań i promieni. W tym właśnie dniu, kiedy ucichły kroki ostatnich, najbardziej rozmarudzonych i niezdecydowanych klientów, witryny, jedna po drugiej, pogrążyły się w zasłużonym odpoczynku, a echo jękliwie powtórzyło „do jutra”, „do jutra”, wtedy właśnie Cień który Chciał Zobaczyć Prawdziwy Blask, począł skradać się w stronę najjaśniejszej bramy. Kiedy do upragnionego celu dzieliło go już tylko dziesięć kroków, spostrzegł, że jego ręce stają się coraz bledsze i bledsze, aż nie mógł policzyć palców, a kiedy tylko pięć kroków, potknął się i upadł, bo przezroczyściejące stopy nie znajdowały już oparcia w posadzce. Prawdziwy Blask wzruszył się głęboko i wyszedł Mu na spotkanie z pękiem Prawdziwych Kolorów w objęciach. A Cień uśmiechnął się uszczęśliwiony i zdążył pomyśleć jeszcze, że było warto.
brakło tylko głosu Twojego ale i tak go wyczytałem zanurzając się w tekście baśni o Cieniu i Świetle, Aniu :) Witryny się rozkrzyczały i dobrze że noc na nie spadła ;)
w dosłownym tłumaczeniu 'image sans pas' = 'obraz bez kroków' (wyrażenie 'sans pas' czyta się niemal tak samo jak słowo 'sympa'; 'sympa' jest argotycznym skrótem słowa 'sympathique' - stąd gra słów i znaczeń ;))
zgłoś
Po prostu: piękne. I nie ma sensu argumentować tego słowami:)
zgłoś
jasna uwaga. Obraz przekazał co oczy widziały. Nawet bardziej podkreślił. A słowa, choć pod wpływem, narastały w oderwaniu od obrazu :) Nie przekładałem nie układałem ;) Gra słów wyszła sama z siebie, i tylko przez przypadek, gdy stawiałem kropkę której nawet nie widać ;) Dziękuję Aśćka.
zgłoś
ale mnie nie o to:( że całość pikna a ja nie muszę tego argumentować. Matko, tłumaczenie komplementów to zgaga savoir vivre'u..tak czy owak całość wciągająca Damianie Paradoksie Królu Perski:)
zgłoś
tsssss! ;) : kto się tłumaczy ten się oskarża. Już milczę! ;)
zgłoś
do tego tekstu pasowałyby szare tumany, a tu taka jasność :))
zgłoś
rzucam ciemne opary na powyższy obrazek. czy mam iść do photoshopu bo nie lubię przestrojeń? ;)
zgłoś
:))))))))
zgłoś
nie przejmuj się, Jeśli tylko;) Przyjdzie czas kiedy znajdę coś co będzie Tobie pasować jak trzewiki na stopach Kopciuszka ;)
zgłoś
cień na gigancie - zwiał włascicielowi, błąka się teraz, przegląda w witrynach, lecz coraz bardziej czuje się samotny.Podoba mi się zdjęcie i słowa do niego, według mnie świetnie dobrane :)
zgłoś
podoba nam się obojgu, Autor wiedział czym nam dogodzić ;) A tak w nawiasie, proces mego postrzegania zbiegał się z Twoim i od tego momentu umieszczono nas na sferze niebieskiej jako psy gończe biegnące razem :)
zgłoś
:)) chyba z pocztówek ta podoba mi się najbardziej :) powiadasz? może może :))
zgłoś
to już jest Twoja. Ode mnie do Ciebie, deRuda :) . A co zrobimy z szalikiem? ;)
zgłoś
:)) hmm z szalikiem, mam tylko jeden, to nie wiem ;)
zgłoś
tę chustę ze zdjęcia z pod pizzerii miałem na uwadze bo ma kolor jesiennych liści :)
zgłoś
dokładnie :) bardzo lubię te odcienie rudości :) dodatkowo jest przemilusi w dotyku
zgłoś
jesteś złota dziewczyna jak się tu mówi. Niezwykła i wyjątkowa ;) By Cię tu 'rozszarpali' jak łakocia ze wschodu! :)
zgłoś
hahaha :D
zgłoś
oj Damian :) dziękuję za miłe słowa, ja zwykła, zwykła sosnowa z lasu ;))
zgłoś
tu nie nasz szczęścia w swojej obronie. Kocham sosny! A gdy pyłem kwiatowym zakrywają wszystko, wszystko nad Atlantykiem nabieram karnacji żółtej i pełnej radości :)
zgłoś
brzmi ciekawie, zwłaszcza ten Atlantyk w okolicy :)
zgłoś
przy zawrotnych prędkościach świat skurczył się jak podeszły staruszek;) Do Atlantyku niedaleko granicy Hiszpańskiej szybką koleją mam cztery godziny. Dlatego sosny się tu zjawiły :) Bo tam olbrzymie lasy sosnowe. Dziedzictwo Napoleona który osuszył nimi bagna i moczary regionu 'Les Landes'
zgłoś
byłam kilka razy nad oceanem, za pierwszym, to prawie się popłakałam ;)) cudne uczucie stac po kolana w oceanie i patrzeć w dal. Czułam się wtedy i malutka i wielka jednocześnie :) przez trzy dni nocowałam w namiocie na skałach w odległości kilkudziesięciu metrów od falującej wody, obudziła mnie poranna bryza, widziałam foki, lisa i jadłam świeżo złowiona i upieczoną makrelę - to są dla mnie jedne z najlepszych wspomnień. No to któregoś dnia wybierz się nad ocean w moim imieniu :))
zgłoś
wkrótce tam będę. Tam moja ucieczka od cywilizacji ;) Pomyślę o Twoim pragnieniu. Pięknie opisałaś swój pobyt nad oceanem. Aż zjadłbym teraz wędzonej makreli :)
zgłoś
no to udanego odpoczynku od cywilizacji i samych dobrych okazji do zdjęć :) mmm makrelka była pyszna :)
zgłoś
przy rybce przywołam Twoje słowa :) Ale to dopiero za miesiąc. Zanim jednak, to trochę rozjazdów mnie czeka ;) Dziękuję, deRuda i ryyyyyysuj bo patrzę! :)
zgłoś
rysuję, rysuję :) choć nie tyle co bym chciała, rzeczywistość jak u Poszepszyńskich, nawarstwia się i spiętrza :)
zgłoś
niełatwo jest czasem wcisnąć kartkę pomiędzy dwoma stronami sklejonymi potem codzienności . Odczekanie pomaga :)
zgłoś
poćwiczyłeś z tymi kadrami - ten jest doskonały
zgłoś
dzień i noc spędzam na kadrowaniu. A de facto od lat jestem kadrowym ;)
zgłoś
hehe nie ściemniaj Damianie :)))
zgłoś
przejdźmy do aktu drugiego ;)
zgłoś
:)))))) Cudak
zgłoś
milusińska ;) :)
zgłoś
he he he będziemy się pojedynkować słowami ?
zgłoś
do pierwszej krwi jak to się mówi ;)
zgłoś
hehe to musimy sekundanta poszukać ;) nie godzi się bez ;)
zgłoś
brak tych sekund w życiu ;)
zgłoś
wracając do samego początku naszej sympatycznie zawrotnej rozmowy, Ananke, powiem tylko że bardzo rzadko kadruję zdjęcia. To jest nieruszone. Kadruję okiem przy robieniu zdjęcia ;) Zauważyłem, że Truml pasjonuje się kadrowaniem ;)
zgłoś
ano brak :*
zgłoś
Bo kadrowanie to ciekawa zabawa (oczywiście zależy co kto lubi). Kiedyś podzieliłam zdjęcie na 3 części. Znajomi nie mogli uwierzyć, że to części tego samego zdjęcia. Inny klimat, nawet oświetlenie. Zdarza się,ze robię zdjęcia szybko. A w domu zastanawiam się jak podkreślić to, o co mi chodziło.
zgłoś
nie tylko truml pasjonuje się kadrem, ale wogóle świat fotografii, to istotne jak podaje się dany obraz, wiem, że nie lubisz kadrować,ale zdjęcie takie jak to naprawdę zyskuje
zgłoś
nie zaniedbuję kadrowania ale unikam by stał się linią przewodnią po zrobieniu zdjęcia. Trafne skadrowanie okiem przy robieniu (zdjęcia) zrzuca ciężar 'obróbki' po fakcie ;).
zgłoś
Pewnego dnia Cień Który Chciał Zobaczyć Prawdziwy Blask zapragnął opuścić bezpieczny, ale przeraźliwie nudny Świat Kolorów Wtórnych . Pełno Ich było wszędzie; na szyldach, w gablotach i na wystawach ciągnących się kilometrami, jak Świat ten był długi i szeroki. A Cień nade wszystko chciał ujrzeć prawdzie barwy, żywe, ruchliwe, roztańczone wśród migotów, załamań i promieni. W tym właśnie dniu, kiedy ucichły kroki ostatnich, najbardziej rozmarudzonych i niezdecydowanych klientów, witryny, jedna po drugiej, pogrążyły się w zasłużonym odpoczynku, a echo jękliwie powtórzyło „do jutra”, „do jutra”, wtedy właśnie Cień który Chciał Zobaczyć Prawdziwy Blask, począł skradać się w stronę najjaśniejszej bramy. Kiedy do upragnionego celu dzieliło go już tylko dziesięć kroków, spostrzegł, że jego ręce stają się coraz bledsze i bledsze, aż nie mógł policzyć palców, a kiedy tylko pięć kroków, potknął się i upadł, bo przezroczyściejące stopy nie znajdowały już oparcia w posadzce. Prawdziwy Blask wzruszył się głęboko i wyszedł Mu na spotkanie z pękiem Prawdziwych Kolorów w objęciach. A Cień uśmiechnął się uszczęśliwiony i zdążył pomyśleć jeszcze, że było warto.
zgłoś
ach!!!!
zgłoś
brakło tylko głosu Twojego ale i tak go wyczytałem zanurzając się w tekście baśni o Cieniu i Świetle, Aniu :) Witryny się rozkrzyczały i dobrze że noc na nie spadła ;)
zgłoś
:)
zgłoś