deRuda
12 października 2014 o 21:23

bardzo mi się podoba zdjęcie, dwa rdzewiejące słupy i dwie osoby... - super

zgłoś

Damian Paradoks
12 października 2014 o 22:51

tu tylko skrzydała grzywaczy nie rdzewieją nigdy a gdy przelatują nad lasem tysiącami karteczkę mą zabierają z sobą do Ciebie, deRuda :)

zgłoś

deRuda
12 października 2014 o 23:26

pamięć ludzka też czasami rdzewieje, tylko żywioły nic a nic nie rdzewieją :) a woda to taki piekny żywioł :)) tylko czy jej mi nie zabiorą w odmęty ;))

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 13:12

:) deRuda, przecież fale słał będę Tobie zawsze te świeżutkie :) Nie pamięć odpoczywa ;)

zgłoś

deRuda
13 października 2014 o 15:34

oki :) fal nigdy dość :)

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 15:58

powiedzmy na jakiś czas, deRuda ;) Gdy dość to będę falbanki i podwiązki wklejał :)

zgłoś

deRuda
13 października 2014 o 16:04

e tam :) nigdy dość :) a falbanki i i inne fatałaszki też mozesz przecież wklejać równocześnie :)

zgłoś

ratienka
12 października 2014 o 21:50

przypływy bez wytchnienia, odpływy bez istnienia... A zdjęcie mnie przytrzymało i to na długo. Ciekawa fotka Damian, baaaaaaardzo! Pozdrawiam. :)))))

zgłoś

Damian Paradoks
12 października 2014 o 22:51

kartka pozdrowienia niesie i gdy nań spojrzysz łapie za rękaw i puścić Cię nie chce, Ratienka :)

zgłoś

doremi
12 października 2014 o 22:01

bardzo ładna pocztówka Damianie, przypływy pulsujące. przypominają o swoim istnieniu....delikatnie uwodzą i pieszczą brzeg...przywołują niezapomniane chwile...takie iskierki z nad oceanu....

zgłoś

Damian Paradoks
12 października 2014 o 22:51

skrzy się morze kroplami jak łzy słone z Twych oczu, Doremi :)

zgłoś

Marta M.
12 października 2014 o 22:02

dzisiejsza Twoja pocztówka Damianie, wpędziła mnie na mielizny przemyśleń.Bardzo wymowna i znakomita.

zgłoś

Damian Paradoks
12 października 2014 o 22:52

dzień osiadł na mieliźnie osadu myśli co wypadły z zatłoczonego tramwaju i pusty już jechał do bezludnego przystanku wyciskając hamulcami suche łzy z zardzewiałych kół swoich, Marta :)

zgłoś

Marta M.
13 października 2014 o 13:11

może to tramwaj zwany pożądaniem :)

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 13:24

kto go tam wiem gdy już brak maszynisty ;)

zgłoś

Marta M.
13 października 2014 o 13:36

Maszynista też potrzebuje wolnego..lepiej dla niego :)

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 13:39

i dobrze! po ca nam maszynista gdy będziemy sami ;) - w rozpędzonym tramwaju :)

zgłoś

Aśćka
12 października 2014 o 23:09

kartki, które przypływają regularnie przywołują z głębi pamięci wspomnienia niezapomnianych chwil, które przetrwały i wracają falą tykających przypływów - z pozdrowieniami od Chronosa - Aśćka z Nikonem:)

zgłoś

Aśćka
12 października 2014 o 23:15

(odwróciłam kartkę do góry nogami i zobaczyłam jak wygląda przeszłość:)

zgłoś

Aśćka
12 października 2014 o 23:24

(hm, słupy pamięci pokrywa rdza, to co pamiętamy jest odbiciem tego co jest, rzeczywistość rdzewieje, rozpada się, rozpływa się, odbija się osuwając się w przeszłość - ona ma świadomość, że z daleka idzie on - czas:) ciekawa kartka:)

zgłoś

Aśćka
13 października 2014 o 01:49

(jeśli dajesz historykowi Chronosa to wagoniki skojarzeń same się podczepiają:) więc na koniec E. DickinsonWe never know we go,—when we are going / We jest and shut the door; / Fate following behind us bolts it, /And we accost no more.

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 13:15

mam przy sobie tylko mały zbiorek Emily. Tego akurat w nim nie ma. Dziękuję Aśćka :) i nie stój za długo na głowie choć to takie zmysłowe ;)

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 13:23

:) Aśćka, znalazłaś swego Pana Nikona którym na poważnie się zajmiesz ;) Wymaga on uwagi, czasu i wzajemności. Powodzenia :)

zgłoś

Aśćka
13 października 2014 o 15:26

No patrz jakie ja u Ciebie zrozumienie odnajduję:):):) dokładnie tak:):):) to będzie jazzująca wzajemność, uwaga w locie, rozciągliwość czasu i wzajemna inspiracja:) full romantic:) dzięki, pozdrawiam:)

zgłoś

Aśćka
13 października 2014 o 15:32

(na razie ćwiczę wiszenie nietoperzowate na wieszaku:) żeby ręce mieć wolne:):) i zaplątywanie nogami za poręcze:) hymmmmm świat jest piękny:)

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 15:57

przydatne jest też wkopywanie się w ziemię. Ale tylko jeśli masz coś z kreta. I peryskop potrzebny ;)

zgłoś

Aśćka
13 października 2014 o 16:01

nie podsuwaj mi takich pomysłów na miłość boską!!! wiedziałam! każdy fotograf ma hopla na punkcie punktu obserwacyjnego, no dobrze idę się próbować:):) to naprawdę super sprawa:):) kartka na górze naparawdę ciekawa, zdjęcia Twoje lubię, tekst czasem mnie nie wspólgra z przekazem - ale to mój odbiór i może po prostu ma być paradoksalnie z lekka niedopasowany:) główka wtedy nie usypia:) to moje interpreto oczywiście:) pa pa

zgłoś

ApisTaur
13 października 2014 o 07:36

Nawet największy przypływ sztormowy, nie zmyje ze mnie słupów milowych.:-)

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 13:16

milowe to te dobre bo z bajki ;)

zgłoś

jeśli tylko
13 października 2014 o 15:48

czasem potrzebny odpływ dla oddechu..

zgłoś

Damian Paradoks
13 października 2014 o 15:59

tak, tak, Jeśli tylko :) Zrzucić balast z siebie i odprowadzić złe płyny ;) Wtedy oddech aż łapki całować :)

zgłoś

pociąg
14 października 2014 o 19:46

ładna pocztówka Damianie i tekst dający do myślenia, pozdrawiam:)

zgłoś

Damian Paradoks
14 października 2014 o 21:33

pozdrowienia to jak ciepły wiatr nad morzem, Earth :) . Posyłam Ci fale pod stopy :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się