5 maja 2013

poezja

. .
. .

marsz dekadentów

my z donikądnej ulicy trzymamy w palcach sznurki
do których przytroczeni są zmarli w parkowych alejach czyhamy na dzieci
żeby je straszyć niebem pękają baloniki latawce  zaplątane w platany
łopoczą na wietrze jak sztandary rozbitego oddziału powstańców z martwych

kopiemy w ziemi do kości wyławiamy z rzek niepotrzebne miasta
pełne topielców krew z naszych żył już dawno wyżarła rdza
zostały puste granatowe koryta na nadgarstkach
nosimy w oczach mętną wodę z zatrutych studni
aby nią poić przebudzonych do życia aż znowu zaczną śnić bez celu

można zabijać nas jak szpaki albo wróble
bez końca
wracamy chmarą zostawiamy pestki po czereśniach
i puste kłosy

a Chiny wciąż ludowe

mua
6 maja 2013 o 15:46

...hurraa!!!..... i niech żyją wszyscy Ci Ludwisarze co produkują ... Ludwiki ???? :))))))

zgłoś

hossa
8 maja 2013 o 19:49

niech żyje ironia:d

zgłoś

Jaro
17 maja 2013 o 08:00

Podoba się celowe "zamroczenie":) ale wątpię w celowość tytułowej francuszczyzny w polskim wydaniu, cóż to już "przerobiono" jakiś czas temu , nieprawdaż? Z Francją jest tak,że ma świetną kuchnię,miejscami jest przepiękna szczególnie wiosną, tylko po co są tam ci z reguły nadęci i nie znający innych języków Francuzi ? heh:) Chińczycy mają na to, jak to mówi teraz młodzież, "wywalone" - sic:) Na koniec, chce się powiedzieć - eh tęsknię do dekadencji,ale w innym kontekście:) Oczywiście pozdrawiam:)

zgłoś

. .
17 maja 2013 o 13:56

tytuł do poprawki:) thx

zgłoś

alt art
17 maja 2013 o 13:59

wszyscy będziemy chińczykami..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się