27 february 2016

poetry

Florian Konrad
Florian Konrad

Trilokutor

nieskromnie powiem- przygotowałem się
chorały i czytanie ikon opanowane do perfekcji
skrupulatnie zliczone strony
 
nie trzeba było długo czekać, po obiedzie patrzę
 -sfruwa z wyżyn. ściślej: z dachu obory
skrzydełka pienią się w słońcu, rzucają snopki iskier
 
strach? ani trochę. prędzej zażenowanie
spodziewałem się rydwanu i ognisk na brodzie
i że trochę dumniej. choćby jak prezydent
 
odkrzykuje na odwieczne pytanie ,,z czym do ludzi?"
-z krzesłem. zebra, człowieczek cały w bliznach
rozsiada się od początku. aż wymościł dziurę
 
kto trzyma beczki miodu w piwniczce pod piekłem? 
i czy jego nazwisko wolno krzyczeć jedynie w książkach
atramentem sympatycznym? 
 
o- zagiąłem. niczym gwóźdź w koronce
cedrowej. zamilkło się, bieduli. pewnie ze wstydu
wyrywa pióra z głowy. tik nerwusa
 
nie należy się spoufalać, chociaż oswojony
dziobie ziarno z ręki- to przecież ciągle duch
stutonowy latawiec 
który puszczasz od najmłodszych lat
niebo ciągle pełne mrówek

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register