Zrywanie parkietu

o, jeszcze chwilę, chociaż rok zatrzymać
ten świat bez pęknięć, wytrzymać ciśnienie 
wspaniałej wrzawy buszującej wewnątrz
          Wiesław Sadurski Jaki los mnie połączył
 
przestano tańczyć. muzyka, dotąd wżarta w ściany
unosi się, aż pod zimny, pomarańczowy księżyc
(tarcza przypomina zarys samochodu
rzęcha z wybitymi światłami)
 
siedzimy w ciszy, błądząc wzrokiem po kartkach
kroniki, którym nie można wierzyć
(Powtórzonego Bezprawia, wyimki 
z półnatchnionych pism) kruszą się w dłoni
 
dokąd wyruszą twoje myśli, jeśli
im pozwolisz, spuścisz z łańcucha?
 
z metalowym krzyżem, od domu do domu
z maszkarą na kiju, po kolędzie
(wiem, nie ta pora, czerwiec, choć śniegu po pas)?
 
zostaw je, będzie czym się ogrzać
najdłużej palą się zdania zakończone wykrzyknikiem
przecież to oczywiste
 

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
19 june 2017 at 14:42

tak lubię, właściwa pozycja i odpowiednia talia:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register