Aśćka
13 grudnia 2013 o 12:36

udana pocztówka, jak zwykle gdy ma charakter reportażowy, żywsze wtedy piszesz teksty a i zdjęcia są bardziej wyraziste, ponadto od A do Z to Twoja praca, przy fotgorafowaniu dzieła sztuki jest zawsze problem z tym - co się samemu dodało do onego dzieła sztuki

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 12:46

ujęcia dzieł sztuki jest osobistym przekazem swego postrzegania. Często topi się w miriadach przestrzeni reprodukowanych przez innych. Jednakże osobiste ujęcie zajmuję zawsze jakiś czas całą przestrzeń osobistego spojrzenia i w niczym się nie zatapia ;) - jest swoista radość dla samego siebie. Z pełnym szacunkiem dla innych warto czasem pomyśleć o swych własnych rozkoszach ;)

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 12:49

acha, ja to chyba jakieś mocne espresso będę musiała sobie strzelić, żeby przejść przez Twój komentarz ze zrozumieniem, póki co raz jeszcze: lubię Twoje zdjęcia o charakterze reportażowym, zmyślnie (dla mnie) uwieczniasz moment interakcji, sytuacji, chwili - znacząco - o to w tych zdjęciach chodzi. pzdr.

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 12:59

lubię reportaże u siebie - zamieniam się wtedy we wtórnego widza. Pierwsze spojrzenie to ujęcie zdjęcia. Martwe elementy to czasu zatrzymanie. Posągi mury cegły malunki zdjęte ze ścian i te w galeriach eksponowane. Oczywiście bardzo doceniam reportaże innych - mam strasznie duże oczekiwania ;) . Najpełniejszym reportażem dla mnie jest tekst jednak.

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 13:30

przeczytałam jeszcze raz komentarz, miriady - bardzo mi się spodobały:) dużo było topienia sie w tym Twoim komentarzu:) hi hi, o dziwo :) się zgadzam - z Twoim ujęciem:) chociaż nadal twierdzę, że w zdjęciach reportażowych - mam wrażenie - wyraźniej widzę Twój - niepowtarzalny wkład (wkład brzmi haniebnie przemysłowo tutaj) no to tyle, na tę chwilę:)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 13:50

jest to co lubisz i czego nie lubisz :) Wczoraj (w inne dni również) dużo czasu, aż do padnięcia, tłumaczyłem i dla dobra oka innych zmieniałem litery. Czysto techniczny aspekt - przy dobrym ekranie w każdym wypadku tekst był czytelny. Tego typu dyskusje zniechęcają przy powtarzających się zbyt często próbach, bo każda 'nowa' osoba swoje pragnie powiedzieć. Ta sama osoba mająca uwagi często nie robi czegoś, co jest najistotniejsze: nie przekazuje swą własną próbą jak widzi te uwagi. Tzn., choćby namiastkę swego własnego wkładu. Część bywa użyteczna a część to jakby popisy, że ja to samo robię tylko inaczej. Nie przeczę, że 'poprawiam' biorąc pod uwagę wybrane uwagi ale zwykle na potrzeby Trumla ...

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 14:20

niech nie zniechęcają:) to uwagi z życzliwości rozszerzające Twoje możliwości czysto techniczne, Ludzie siedzą tu od dawna, mówiąc o konkretach technicznych dają Ci wiedzę na przyszłość:) ja takich uwag nie daję, bo się nie znam. to a) a b) szukam w tym co jest tchnienia, czegoś co od tego co widzę, słyszę daje możliwość rozwinięcia, połynięcia, tchnięcia - jakiejś szczeliny przez które dziełko, dzieło - oddycha - porusza mnie i unosi do skojarzeń etc. :)

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 14:23

dopowiadam do tego co jest swoją historię, nadaje swój tytuł, staję na głowie, zamykam jedno oko, żeby zobaczyć z innej perspektywy, ale też słucham, co mi ktoś chciał powiedzieć, pokazać, i nawet jeśli nie mam takiej możliwości jak tu - realnego dialogu z Autorem, to próbuję odpowiedzieć mu na to co on zapoczątkował:) tak sobie myślę, że z czegoś takiego by sie ucieszył, nawet jeśli w grobie już od miriady lat, nawet świetlnych:)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 15:21

zniechęcenie rozpływa się z czasem. Głaskasz jeża, Aśćka ;) . Kobieta zawsze pragnie zmienić kanty na łuki (niewdzięczne wyzwanie). Wyrazu jednak zmieniać nie wypada - przestaje nim być. Argument stażu długoletniego na Trumlu ma coś z 40- tu lat pracy w okienku na poczcie. Osoba zastyga we framudze i jedyną rzecz co robi wydajnie jest waleniem stemplem po kopertach. Przejaskrawiam, ale złapałem pałeczkę podaną i biegnę dalej w sztafecie ;) Dobrze, że się nie zniechęcasz moimi komentarzami :)

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 15:36

długie lata pracy z trudnymi dziećmi, zdolnymi dziećmi/ / lubię jeże ujmując sprawę niemetaforycznie / wyobrażasz sobie Marry Poppins jako aptekarkę?

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 15:51

nie znam dobrze Marry Poppins, Aścka. Podczytałem naprędce o niej na Wikipedii ;) Miałaś pracę niezwykłą i nieporównywalną z żadną inną. Muszę Cię zacząć szanować na poważnie ;)

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 16:00

tak się zazwyczaj kończą moje kontakty z trudnymi zdolnymi dziećmi:):):):) potem zaczynamy się "po prostu" lubić:):):):) Marry Poppins to belfer, który przylatuje z wiatrem, na parasolce, paradoks temperamentalny, prawda?:):):)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 16:16

czy jak Ty, Pierożku z parasolem? ;) Pracowałem z ludźmi na pograniczy stanu wegetacyjnego. Różne poziomy oczywiście. Uczuć było cały ocean :)

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 16:23

widzę, że z Pierożka wybić się nie dasz, spadł, ale sie na lince spaghetti wciągnął był biedak znowu na talerz... stany paliatywne to trudny temat, warto-trzeba bardzo radosnym człowiekiem, żeby pracować-być z Umierającymi / tak na parasolce i z kufrem, ubrania poukładane w kostkę, w środku jeszcze gęsie pióro, monokl, trzy kartki z środka ulubionej powieści - po to, żeby sobie przypominać zamiast czytania co było przedtem i co będzie potem, kostka rubika, kawałek ulubionej tkaniny i pozytywka - zepsuta - gra tylko synkopy - ale ulubiona, jedna trzecia planu miasta - ta część, której nie mam w głowie:)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 16:35

bez obaw pierożkowych. Losowość myślenia sprawia, że dziś listek jutro konik polny. Nakreśliłaś przestrzeń osoby której nie ma. A może pokój to osoba ;)

zgłoś

Aśćka
13 grudnia 2013 o 17:09

mam w pokoju taką szafę grającą: https://www.youtube.com/watch?v=R6x1FQ4fjfE :) Bonne nuit!

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 17:23

gdy czas już oczy same się zamykają - przy Twej muzyce tym razem ;)

zgłoś

Wiktoria
13 grudnia 2013 o 13:53

trampki ma takie same, jak Wiolonczelista spod mostu;

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 14:08

masz oko, Wiktoria :) Sam grzeszę bardzo 'wzrokowością'

zgłoś

Wiktoria
13 grudnia 2013 o 13:54

:) i to jest oryginalny przekaz; lubię takie

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 14:09

przyszedłem na sam koniec przedstawienia. Bez chodzenia wiele nie ma ;)

zgłoś

deRuda
13 grudnia 2013 o 15:29

jedną ręką utrzymuje ziemie :)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 15:39

myśli przewrotne ;) ... bywają przewrotnie trafne, deRuda! :)

zgłoś

deRuda
13 grudnia 2013 o 16:53

jako dziecko sobie to wymyśliłam, że jak się stoi na rękach to się ziemię trzyma ;)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 17:01

pozostało ci to' zwariowane' postrzeganie w Twoich obrazach, deRuda ;)

zgłoś

deRuda
13 grudnia 2013 o 17:18

;))

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 17:57

czytałem niedawno uwagę o tym czym wyróżnia się prawdziwy filozof od tych 'z przymus". Otóż ten prawdziwy zachowuje nieskażone wiekiem postrzeganie dziecka. Odnieśmy to również do artysty teraz, deRuda ;)

zgłoś

jeśli tylko
13 grudnia 2013 o 15:39

A mnie by bardziej pasowała równowaga w stopach, a rozwaga w brzuchu. Może dlatego, ze równowagę utrzymuje się (koryguje) właśnie ruchami kończyn? :) ) Podoba mi się zdjęcie.

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 15:57

przywykłem do Twej przekorności, JT ;) Proponuję byś podłączyła wersję z rozwagą w brzuchu. Uwaga o ruchu nóg (jak i rąk) jako narzędzia równowagi ma wiele z pajaca ale jest trafna. A brzuch jako centrum równowagi jest stąd że środek ciężkości ciała ludzkiego tam się znajduje. Obniża się przy nadwadze niższych części ciała ;) . Moim motywem była jednak kultura z kraju kwitnącej wiśni (Japonia). Brzuch jest najważniejszą częścią ciała w wielu domenach nas dotyczących :)

zgłoś

jeśli tylko
13 grudnia 2013 o 16:05

To nie przekorność :)) Lubię napisać coś konkretnego. Jak nie mam uwag - piszę niewiele. Ale tu jest to po prostu moja opinia, a nie obowiązujący kanon (czy taki co to niby powinien.. :) A autor najlepiej wie, co chciał przekazać. A czemu akurat tu nawiązujesz do Japonii?

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 16:22

hara - po japońsku ma coś z brzucha - środek ciężkości ciała determinujący równowagę. Stąd w brzuchu równowaga :)

zgłoś

e.
13 grudnia 2013 o 16:02

fajne:)

zgłoś

Damian Paradoks
13 grudnia 2013 o 16:18

nie takie jak Twoje pierniczki ;)

zgłoś

e.
13 grudnia 2013 o 17:09

dzięks :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się