4 kwietnia 2025
Ucieczka w próżnię
Spokojny sen to marzenie, luksus. Wtulona w pościel
kradniesz czas. Podobno tylko miłość nigdy nie zasypia.
Wiatr kładzie trzciny, czesze łany zbóż, cichnie tuż obok.
W swoim życiu rozmieniłem zbyt wiele, aby nie żałować,
ale pieszczota zatopiona w ciekłym krysztale ma ciągle twoją
twarz. Mój głód posiada imię.
Budzisz we mnie chłopca, domagasz się wilgoci trawy,
dzikości, spełnionych snów. Kiedy opadam z sił, ty, dosiadając
tabunów koni, galopujesz ku słońcu. Nie rozumiem twoich oczu,
kopalnie diamentów nie zrezygnują z nadzoru, zobacz sama –
liczby to promienie.
Ta cisza. Stan wiecznego mrozu. Metalowy deszcz. Jesteśmy
na drodze bez powrotu. Entropia wszechświata to stan ostateczny.
Kiedyś.
Na moim stole roznegliżowany kot.
Kawa ze szczyptą kardamonu.
Słońce.
4 kwietnia 2025
wolnyduch
4 kwietnia 2025
wolnyduch
4 kwietnia 2025
Komisarz
4 kwietnia 2025
wiesiek
4 kwietnia 2025
Komisarz
4 kwietnia 2025
sam53
4 kwietnia 2025
Komisarz
4 kwietnia 2025
absynt
4 kwietnia 2025
absynt
4 kwietnia 2025
Atanazy Pernat