|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (97) Prose (1) Diary (5) Photography (20) Graphics (13)
Postcards (2) About me Friends (47) | |
bez tykań (strzałka na szóstą. anioł struś)
z rozpędzenia w pokrętne aureole niechybnie na gwóźdź można było
zapomnieć o braku magnetycznych tablic bądź jako takiego podpięcia,
czy choćby wątłej pinezce odżegnującej widmo wybuchających oznak.
nieuchwytne w mig lżyło - z mistrzowskim zacięciem podkręcając
przekładnię tarcz i coraz śmielej przycinając w łyżwę, dowolnie urągało
powadze hamulców, szelmowsko drwiąc z rzekomych wahnięć i rozwidleń.
ding, dong - oznajmiły ruchome szczęki trafność jedynie ważkich a
słusznych diagnoz, gdy po dwunastym wybiciu z progu miotacz z impetem
zagórował. upajałby się jeszcze imaginacją i ponadprzeciętnie w dzwon
rósł, gdyby nie fakt, że lewitując z gracją, na przekór fizyce i wszelkim
realnym podparciom, siarczyście w pryzmat wy-ha-czył. ot tak - dla
widzimisię, na pręt nie wyrastając z precyzji trwonienia zegarów pomiędzy
jedną a drugą fazą rem. wyrzucony jak z procy niczym strzelisty anioł
struś zanurkował wprost pod pyskaty hejnał i sprężynującą pełnię.
sol
fa
mi
re
-do-
międląc luźną wskazówkę na wpół-do-przytomnie kluczył
ku przyciasnej budce ostatnim ślizgiem na szpaltę
pasując pod pięciolinią
kukułcze popełniał
-salto-
a moja klepsydra nie tyka; stanęła na za pięć dwunasta; i sam już nie wiem..
report
Nie lubię klepsydr, zbyt łatwo pęka cieniutkie szkło, i piasek rozsypuje się w rękach. Bywało, że przywoziłam pamiątkowe znad morza, od maleńkich po dużo większe, kończyły jednakowoż, brakowało cierpliwości by non stop odwracać, a jednak wewnętrzny głos wciąż kazał odmierzać. Przeciskanie się tego złoto-miałkiego piasku skupia wzrok, i dziwnie uspokaja, by za moment wybić obserwatora z rytmu. Klepsydry mają coś z zaklinaczy, i wiem dziś jedno - nie mogę być szczęśliwą posiadaczką klepsydr z czasem do przesypania - szkło kaleczy stopy, a piasek nasiąka wodą, i nie wiedzieć skąd bierze się nagle ta cała wilgotność nie tylko stóp i rąk. Pękająca nagle otoczka wywołuje popłoch, trwogę, jakby ktoś odbierał skrzydłom motyla prawo do ostatniego lotu. Sama nie wiem, z uzależnienia do trwonienia czasu na wszelkie zachowanie się materii, w moim przypadku lepiej unikać przenoszenia myśli w inny wymiar, uruchamiają się wahadła, których wpływu pojąć nie sposób. / A co do zatrzymania klepsydry, zawsze zadziwia mnie fakt, że jakieś grubsze ziarenko nie przytka tego wąskiego prześwitu, podświadomość każe ze stałą gotowością wypatrywać innego ułożenia drobinek./ Pozdrawiam Alt Arcie najgoręcej i Dziękuję za Twoją obecność popod. Z uśmiechem i radością : ) : ) Smocza Agatka
report
i gdym tak tkwił rozszyfrowując język zgrzytów puków/ wyskoczyło znienacka głośne- ku ku, ku ku/ obracając w niwecz wszelkie domniemania/ jak tu życie przełożyć na rytmiczne tykania :)))
report
z rytmiczności tykań nic tu nie wyniknie/ , gdy przekładnia czasu w ciemnym lesie zniknie/ , a gdy się poniesie, że winna kukułka/ , przyjdzie jej przymierzyć innej maści piórka : ) Dziękuję radośnie i pozdrawiam z uśmiechem : ) : )
report