|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (97) Prose (1) Diary (5) Photography (20) Graphics (13)
Postcards (2) About me Friends (47) | |
tajemnie tu i mglisto
zdradliwych podłóg mech
prześlizgniesz się zbyt szybko
i już cię licho rwie
zaśmieje się złowieszczo
wyrosły na drzwiach gwóźdź
przykróci pysk o rękaw
nim złożysz się na pół
więc nitka i za nitką
zwijasz się w kłębek szmat
i stopy kładziesz nisko
najbliżej jak się da
przykładasz ucho murem
posuwasz krok o cal
sznurując usta czujesz
jak ściska całą krtań
więc ręka i za ręką
próbujesz wyczuć dal
w oparciu ścian światełko
w przebłyskach lądu plant
a jednak nie tak prędko
z czeluści podłóg stuk
że nogi same miękną
w odpływach myśli szturm
wyłoni się spod ziemi
jak gdyby nigdy nic
syczących gadów plemię
zgłodniałych zębów szpic
w patchworkach szkleń wiraże
zastępów pełne drzwi
i wnet się już okaże
zapadła klamka zgrzyt
przeglądasz szczęki z bliska
od żeber po sam trzpień
zatracasz zmysły w ślizgach
łykając odbić cień
Pewnie odczytuję Twój wiersz zbyt dosłownie, ale przypomniał mi sytuację sprzed wielu, wielu lat, kiedy kilka godzin po urodzeniu syna, zwlokłam się z łóżka i w środku nocy szukałam dyżurki pielęgniarek. Ech, pewnie gdzieniegdzie wciąż jeszcze są takie szpitale. Pozdrawiam
report
Oj, to mamy obie nie najlepsze wspomnienia z tego samego okresu w życiu. Trudno byłoby mi oddać wierszem to, co wówczas przeżyłam, nie wiem nawet czy potrafiłabym. Jedno jest pewne, od tamtej pory boję się szpitala jak ognia. Za moment jednak muszę jedno z takich miejsc odwiedzić, i drżę. Tymczasem zamiast się pakować, piszę kolejne wiersze i kompletnie nie potrafię się ogarnąć, jeden wielki chaos. ;)
report
:) trzymaj się, Kochana
report
A ja zupełnie bezwolnie wyśpiewałem to sobie Jackiem Kaczmarskim:)
report
Wieśniaku, można i tak :) Wiesz, bardzo chętnie podsłuchałabym to Twoje bezwolne wyśpiewywanie : )
report
Melodyjny i pasuje jak ulał do obrazu. Pozdrowionka!
report
Bosonóżko, Dziękuję radośnie i macham obiema łapkami : ) : ) Buziaczki i moc uścisków :* :*
report