Mieliśmy już plany - wyjebało bojler,
więc gorąca linia z Londynu do Raju.
Co tu począć, co robić? - trza zakręcić kran -
ten od ciepłej wody - i podstawić wiadro.
No już dobrze, już dobrze, ale skąd ta żaba?
Z piwnicy na korytarz? - przecież tu są schody.
A żaba przyczajona - nowa sytuacja -
śliskie to diabelstwo wypada nam z rąk.
Młoda dramatycznie chwyta ją za nogę
i zwisa ta żaba, jak za ogon mysz.
Zamykam ją w dłoniach i wynoszę na dwór.
Żabę widzi kaczka, to se poużywa!
Dopadam ją pierwsza - przerzucam za płot.
Bezczelny bojler spuścił dużo wody.
Nocą nie padało, bo wtedy się śpi.
.
żeby tylko nie spadło to małe białe..
report
u mnie treść wymusza formę, jakby co, drogi alcie..
report
Kto by tam spał nocą...ale bojler bezczelny chyba nawet gorszy od naszego junkersa, który miesza wodę tak złośliwie, że jak już namydlę głowę, to z kwadrans czekam, żeby spłukać. Chyba jakieś chochliki w nim mieszkają.
report
Małgosiu Odważna - nie zawahałaś się wpisać pod tym stylizowanym tekstem, ba! nawet znalazłaś nić porozumienia w metaforycznej ciepłej wodzie :) Dziękuję
report
Gabrysiu Ty lobuzie jeden, przepraszam jedna, smiem sie:))))
report
no Bazyliszku, jak mnie nachodzi żaba, to nie sposób o niej nie napisać:)) pozdrawiam serdecznie
report
biedny bolier - zjechany jak rower ;))
report
będzie wymiana, bo dłużej już nie dało rady uszczelniać, mua;)
report
a mnie wiersz pasuje z wyjątkiem "wyjebało" w pierwszej linijce, bo choć rozumiem i sytuację i emocje i.. wszystko, to nie widzę, nie czuję powiązania z resztą (nie tematycznego, ale właśnie jeśli idzie o słowa). Ale to takie moje odczucie.
report
no ciśnienie, jeśli tylko - są jeszcze inne synonimy: wyru....wypier... ;)
report